Back to Top
poniedziałek, 25 lipiec 2016 11:41

Studentki (cz.1)

Napisał 
Oceń ten artykuł
(20 głosów)

Wreszcie przyszedł ten upragniony czas wyrwania się z rodzinnego domu i wyprowadzenie się do dużego miasta na studia. Karol skończył liceum z bardzo dobrymi wynikami i bez problemów dostał się na wymarzoną uczelnie. Gdy po kilku miesiącach oswoił się z życiem studenta, postanowił przeprowadzić się z akademiku na stancję. Tak też zrobił. 

Karol wynajął mieszkanie z dwoma innymi studentami których wcześniej nie znał. Niestety, nie bardzo przypadli mu do towarzystwa, bo okazało się, że są to typowe nerdy; całe wieczory po przyjściu z uczelni spędzali przed laptopami, całkowicie odcięci od świata. Drugiego tygodnia mieszkania na stacji, Karol postanowił wyjść ze znajomymi na piwo bądź coś mocniejszego i gdy w drodze powrotnej, już trochę podcięty, stanął przed drzwiami, na pozór swojego mieszkania, uświadomił sobie, że nie wziął kluczy. 

"Cholera, może ci debile jeszcze nie śpią "-pomyślał i zadzwonił w dzwonek czekając aż lokatorzy mu otworzą.

Drzwi otworzyły się i ku jego zdziwieniu, stanęła w nich Kinga, stara kumpela z gimnazjum, w której swojego czasu nieco się podkochiwał. 

-Ooo... - wyjęknął Karol - Kinga? A co ty tutaj robisz?

-Ooo.. raczej to ja powinnam ciebie o to zapytać - odpowiedziała z uśmiechem ale i ze zdziwieniem Kinga.

Padli sobie w objęcia, bo nie widzieli się przez dobre 3 lata. 

-Co się z tobą działo przez tyle czasu? -Zapytała jeszcze nie mogąca wyjść o otępienia Kinga - Skąd wiedziałeś, że tutaj mieszkam?

-Nie wiedziałem, po prostu wracałem do swojego mieszkania i chyba pomyliłem bloki.

-Ach, to bardzo możliwe, sąsiadujące bloki są do siebie podobne. Też kiedyś wracałam z dobrze zakrapianej imprezy i weszłam nie tu co trzeba - powiedziała śmiejąc się - Wpadniesz na piwko? Powspominamy stare czasy...

 

Karol spojrzał na zegarek, była dopiero 22:00, więc z chęcią przyjął zaproszenie. Kinga wprowadziła go do kuchni, wyjęła z lodówki napój bogów i zasiadła ze starym kolegą do stołu. Popijając piwko, pogaworzyli sobie dobrą godzinę i wytłumaczyli parę rzeczy. Okazało się, że Kinga studiuje budownictwo, a przez ten czas nie spotkali się bo Kinga przeniosła się tutaj dopiero parę dni temu. Pochmielony Karol zaczął umizgiwać się do Kingi, która rozweselona nie wzbraniała się za bardzo. Kinga była ładną, szczupłą, dość wysoką blondynką o zmysłowych, zielonych oczach. Patrząc na nią przypominał sobie, jak w gimnazjum o niej marzył. Przypomniał sobie także, że Kinga miała zawsze bardzo zadbane, kształtne stopy, do których Karol od zawsze miał słabość. Czasami, przychodząc ze szkoły, Karol natychmiast maszerował do łazienki, by ulżyć sobie, marząc o stopach Kingi.

-Podobają ci się? - usłyszał cichy, niepewny głos Kingi.

-Yyy?

-Pytam czy podobają ci się moje stopy, że tak się na nie patrzysz - rzekła Kinga teraz już z pewnym rozweseleniem.

W tej chwili zdał sobie sprawę, że przez jakiś czas nie ukrywając się, spoglądał na jej zadbane, piękne stopy z czerwonym lakierem na paznokciach. Karol zmieszał się i nie bardzo wiedział co powiedzieć więc palnął nie wiele myśląc:

-Od zawsze mi się podobały! 

-Hmm - mruknęła zainteresowana Kinga uśmiechając się zalotnie- to już wiem czemu na lekcjach w gimnazjum tak się w nie wgapywałeś.

Czasami, będąc jeszcze w gimnazjum czasami się zastanawiał czy Kinga i inne dziewczyny zauważają jego fetysz. Kinga czasem, półśmiechem, półserio żartowała sobie ze swoich stóp, lecz nie wiedział, czy coś podejżewa czy to po prostu niewinne żarciki. Teraz miał pewność, że Kinga to dostrzegła, a teraz patrzyła się do niego zalotnie, uśmiechając się. 

-Więc.... - zaczęła powoli i niepewnie - jeśli chcesz możemy się nieco zabawić, ale na moich zasadach...

-Dobra... - Karol nie bardzo wiedział, czy Kinga mówi na serio. - Na twoich zasadach to znaczy?

-Tak się składa, że mnie też podnieca możliwość dominacji nad mężczyznami - powiedziała delikatnie uśmiechając się Kinga. Widocznie alkohol otworzył wszelkie blokady intymności i tematów tabu. - Pobawimy się w panią i niewolnika - mówiła już całkowicie otwarcie Kinga.

Karol zgodził się. Pośmieszkowali jeszcze trochę, dopili browary, gdy Kinga rzuciła śmiejąc się komendę:

-Rozbieraj sie!

Karol natychmiast zdjął wszystko oprócz bokserek, kładąc ciuchy na krześle.

-Na co czekasz? - Rzuciła już bez śmiechu Kinga. Teraz miała możliwość sepłnić swoje ukryte fantazje i nie zamierzała wypuścić takiej okazji z rąk.

-Przecież się rozebrałem...

-Do naga! - powiedziała już z pewną irytacją i wyrzutem w głosie - Zdejmuj te swoje śmieszne majteczki bo zaraz twoja pani nauczy się pokory - dodała już całkowicie oschłym i stanowczym tonem. 

-Na razie zostanę tak -zaczął Karol - Jeśli... - W tym momencie Kinga z duża siłą oderzyła go bez ostrzeżenia otwartą dłonią w policzek. Karol zawył - Co ty robi... - Nie skończył bo aż pociemniało mu w oczach. W tym samym momencie usłyszał stłumiony plask i poczuł ostry ból w jądrach i podbrzuszu. Bosa stopa Kingi wylądowała na jego kroczu.

-Żarty się skończyły - usłyszał słodki ale władczy głos Kingi - Teraz nie ma odwrotu. Musisz się jeszcze wiele nauczyć... Niewolniku! - Te ostanie słowo szczególnie zaakcentowała. 

-Ja się na coś takiego nie pisałem - Powiedział już nieźle wkurzony Karol i w tym samym momencie poczuł następne uderzenie w krocze. Tym razem Kinga bez ceregieli walnęła go tam pięścią. Karol aż krzyknął z bolu i prawdę mówiąc w pierwszej chwili Kinga także się przestraszyła, czy przypadkiem nie uderzyła za mocno. 

Rozjuszony Karol złapał Kingę za włosy, drugą ręką szarpiąc ją za ręce. Teraz Kinga uświadomiła sobie, że jeśli przestanie i pozwoli mu siebie unieszkodliwić, wyjdzie na całkowitą, niewyżytą idiotkę, która nieudolnie próbuje realizowac swoje fantazje. Wyrwała się z uścisku, jednym ruchem zdjęła mu gacie i szybko, mocno złapala go za klejnoty. 

-AAAA! - Wrzasnął Karol, ale Kinga ścisnęła mu jądra jeszcze mocniej - Puść mnie! Kurwa! Kinga przestań...

-Po pierwsze nie Kinga, tylko Pani Kinga kundelku! Bo drugie nie puść, tylko błagam Panią o litość! Zrozumiano? - dodała z szyderczym uśmiechem. - ZROZUMIANO?

-Tak...-syknął w bólu Karol. W tej chwili Kinga zacisnęła dłoń jeszcze mocniej.

-Widocznie nie do końca...

-Tak Pani Kingo...-sycząc z bólu wydusił Karol.

-Dobry piesek - uśmiechając się powiedziała także zdyszana Kinga. Żeby zapanować nad sytuacją musiała, trzymać go za klejnoty w pozycji kucającej, co po spożyciu pewnej ilości alkoholu jest męczące. Kinga zluźniła nieco uścisk. -Pamiętaj, że każdy twój ruch zaowocuje zaciśnięciem się mojej dłoni na twoich jajkach! Póki stoisz grzecznie wytłumaczyły sobie kilka zasad, dobrze?

-Tak... -powiedział Karol i od razu tego pożałował. - Tak Pani Kingo! - zawołał po chwili błagalnym głosem.

-Szybko robisz postępy - Zaśmiała się Kinga nie puszczając jego jąder. - Po pierwsze, to teraz zostajesz moim niewolnikiem. Nie wolno ci odzywać się ani robić nic bez innego bez mojego polecenia. Zrozumiano?

-Tak Pani Kingo!

-Po drugie nie wolno ci próbować uwolnić się od zniewolenia. Jeśli już nie będę miała ochoty przebywać w twojej obecności, odeślę cię do siebie. Do pory kiedy cię nie zwolnię masz robić co ci każę. Zrozumiano?

-Tak Pani Kingo!

-Świetnie. Po trzecie za to, że chwyciłeś mnie za włosy i chciałeś mnie obezwładnić, czeka cię kara... Rozumiesz?

-Tak Pani Kingo!

 

"Kurwa" - pomyślała Kinga - "Nie mogę go tak trzymać w nieskończoność, a jeśli go teraz puszczę to mnie zabije". Rozejrzała się po pokoju kuchni i jedne co użytecznego dostrzegła to taśma izolacyjna, którą poprzedniego dnia przyklejała moskitierę do okna. Wolną rękę sięgnęła po nią i gdy już miała ją w ręku powoli przeszła mu między nogami, dzięki czemu znalazła się za jego plecami.

-Ręce do tyłu! - Rozkazała, co Karol natychmiast zrobił.

Jedną ręka ciągle trzymała go za jądra, a drugą okleiła wokoło splecione za plecami dłonie Karola, tak by uniemożliwi mu jakikolwiek ruch rękami. Gdy skończyła puściła jego przyrodzenie, na co Karol odetchnął z wyraźną ulgą. Teraz, ze spętanymi rękami był w całości bezbronny. Kinga stanęła naprzeciwko niego, najwyraźniej zadowolona ze swojej roboty. Myśl, że teraz może zrobić z nim co chce, ogromnie ją podnieciła. Dopiero teraz zobaczyła, że nie tylko ją... Męskość Karola stała na baczność a czerwony, najpewniej nieco zawstydzony chłopak patrzył na nią oczami proszącymi o litość. 

-Hmm - mruknęła Kinga - Zastanawiam się jaką karę dla ciebie wybrać. Agresja na swoją Panią powinna być karana kastracją, ale dzisiaj ci daruję - Tutaj roześmiała się zalotnie. - Jakieś propozycje, niewolniku?

Karol widocznie przestraszony bał się cokolwiek odpowiedzieć. Jednak pełny nadziei nieśmiało zagadnął:

-Myślę, że wylizanie stóp mojej Pani będzie wystarczającą karą.

Kinga ponownie roześmiała się i z zaciekawieniem powiedziała:

-Naprawdę myślisz, że takie coś załatwi sprawę? Po za tym moje stopy mogą być co najwyżej nagrodą dla ciebie. - tutaj zmieniła ton na bardziej poważny i władczy - Kara musi być bolesna, być już nigdy więcej nie próbował czegoś takiego...

-Kinga! - powiedział z zauważalnym rozczarowaniem i zniechęceniem - proszę cię, ja już nie mam na nic ochoty. Wypuść mnie i skończ tą paranoję...

Kinga nic nie mówiąc spojrzała na niego w aż tak lodowaty, karcący i poniżający dla niego sposób, że za chwilę zaczął skomleć:

-Przepraszam Pani Kingo. Nie chciałem tego powiedzieć... – spoglądał na nią przerażony. 

-Do pokoju! - powiedziała cicho ale bardzo poważnie, wskazując mu wyjście z kuchni. Karol bez zwłoki ruszył we wskazane miejsce. Był to pokój Kingi, gdzie oprócz łóżka, paru szaf, stolika i dwóch krzeseł nie było nic interesującego.

 

-Stań tutaj w rozkroku! - powiedziała w taki sam sposób. Karol miał już pewność, że teraz na pewno mu się nie upiecze i lepiej wykonywać wszystko co Kinga powie bo może się to źle skończyć.

-Szerzej nogi! - syknęła.

-o Matko.. - jęknął Karol z przerażeniem.

Kinga stanęła na przeciwko niego w niewielkiej odległości.

-Za każdy otrzymany cios masz dziękować śmieciu. - rzuciła oschle. Nigdy wcześniej nie zwracała się do niego tak ostro.

-Tak pani...-ledwo wydusił chłopak.

Kinga najpierw powoli przymierzyła swoją prawą nogę, udając zamach by jak najprecyzyjniej uderzyć Karola w krocze. Zaraz potem wzięła prawdziwie mocny zamach i uderzyła stopą centralnie w jądra Karola. Po pokoju rozległ się głuchy plask. Karol zgiął się w pół, jednak nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Po chwili wyprostował się i dokładnie w tym samym czasie nadszedł drugi, zdecydowanie mocniejszy cios. Temu kopowi towarzyszył jeszcze głośniejszy plask, jednak tym razem Karol krzyknął i próbował złapać się za się za krocze ale sklejone z tyłu ręce mu to uniemożliwiały. Stał schylony, spoglądając na Kingę błagalnym i pełnym boleści wzrokiem. Kinga tylko uśmiechnęła się pikantnie, po czym wzięła trzeci zamach, tym razem nieco słabszy ale równie dokładnie wymierzony w torbę chłopaka. Karol ponownie zawył z bólu zginając się.

-Myślę, że kara jest wystarczająca... - zagadnęła Kinga - Nie mogę przecież dopuścić do tego by twoje najczulsze miejsce przestało funkcjonować - dodała wyraźnie rozbawiona. Za chwilę jednak poważnie powiedziała:

-Chyba zapomniałeś, że miałeś mi dziękować za każdy otrzymany kop. Powinnam uznać, że wszystkie trzy ciosy się nie liczą...

Karol czując, że więcej nie da rady padł na kolana:

-Błagam panią o litość! Błagam...

-Zapamiętaj jaka twoja pani jest dla ciebie dobra - powiedziała usatysfakcjonowana Kinga - Daruję ci to, ale to ostatni raz kiedy coś takiego ujdzie ci bez kary. 

-Dziękują Pani Kingo! - rzekł z oddaniem i uległością Karol.

Cała ta "zabawa" ogromnie podnieciła Kingę. Czuła, że cała się zmoczyła i faktycznie tak było. Nawet miniówka jaką miała na sobie była już wilgotna. Kinga usiadła na łóżko, zdjęła powoli miniówkę zostając w samych majtkach i koszulce. Śluz ciekł jej po nogach tak że całe uda miała mokre. Po chwili zdjęła mokre majteczki i trzymając je w ręce rozkazała:

-Do mnie piesku! 

Karol podpełznął na kolanach aż do swojej pani. W tej pozycji jego twarz była na wysokości piczki Kingi. 

-Otwórz mordę! - rozkazała co natychmiast Karol zrobił.

Jednym ruchem wsadziła mu do swoje majteczki do pyska. Karol myślał, że już więcej nie wytrzyma. Jego kutas był napięty do granic możliwości ale słodki smak majteczek Kingi spotęgował jego podniecenie. Czuł obrzydzenie ale za razem wiedział, że bardzp tego pragnął. Spojrzał na jej waginę, i zdał sobie spraw, że nawet nie wiedział by kobieta mogła się aż tak zmoczyć z podniecenia.

-Juz nasmakowałeś się moich majteczek? – Zagadnęła z uśmiechem i ogromnym podnieceniem Kinga - Teraz wyczyścisz moje uda językiem a potem pozwolę ci posmakować mojej cipki. Ale pamiętaj! Jeśli mnie nie zaspokoisz to możesz się pożegnać ze swoimi jajeczkami! 

Karol wypluł majtki zabrał się do czyszczenia. Smak śluzu zadawał się być gorzki i niesmaczny ale za razem słodki i kuszący. Karol dokładnie ale w pośpiechu zlizał wydzielinę z ud po czym przystępił do tego czego pragnął najbardziej. Musnął językiem mokrą cipkę Kingi po czym zaczął lizać całą waginę. Zdawało mu się, że dojdzie bez masturbacji, ale nic takiego się nie stało. Coraz głębiej wsadzał język do wilgotnej piczki swojej pani aż w końcu zaczał robić coraz szybsze okrążenia językiem, ssąc i przygryzając waginę w malutkich przerwach. 

Oddech Kingi stał się bardzo szybki, a sama Kinga cała czerwona zaczęła niezmiernie się pocić. Nie miała jeszcze nigdy głowy chłopaka między swoimi udami i to jeszcze chłopaka na kolanach! Przycisnęła ręką jego głowę jak najmocniej do swojej muszelki i po chwili zaczęła głośno jęczeć. Nie minęły 2 minuty jak jej ciałem wstrząsnął ogromny orgazm. Krzyczała bardzo głośno, zwijała się szarpała i miotała nogami we wszystkie strony i sama nie wie kiedy "odpłynęła". Po chwili odzyskała przytomność. Ujrzała, że cała twarz Karola jest mokra, najwyraźniej wytrysnęła mu na twarz. Po minucie doszła siebie, zrelaksowana wyprostowała się i spojrzała na biednego, klęczącego Karola. Pierzyną wytarła mu twarz. 

 

-Spisałeś się piesku! - powiedziała z zadowoleniem - Bardzo mi się to podobało, widać, że starasz się zrobić swojej pani jak najlepiej! Czeka cię jeszcze jedna praca; masz zadanie wyczyścić moje spocone stopy, a jeśli się spiszesz to może pozwolę ci się spuścić.

Powiedziawszy to podsunęła, założyła nogę na nogę, podsuwając mu swoją prawą stopę do twarzy.

-Liż szmato! - rozkazała brutalnie. Widocznie wczuła się już wystarczająco w rolę dominy. 

Zapach stopy Kingi był bardzo intensywny, żeby nie powiedzieć śmierdzący. Nawet jeśli tak był to niezwykle podniecający smród, taki którego Karol pragnął. Wyciągnął język i zaczął lizać podeszwę stopy Kingi. Pierwszy raz lizał stopę kobiety i wcześniej wiadział jak to może smakować. Poczuł ostry smak spoconej skóry po której jeździł szybko językiem. Początkowo słony smak potu trochę mu przeszkadzał, ale po chwili przyzwyczaił się. Lizał ją od pięty aż do paluszków. Ciągle czuł ostrą woń spoconych stóp mimo, że lizał już dobre parę minut. Na koniec suchym już językiem wylizał paluszki i szparki między nimi. Było to dla niego rozkoszą, wynagrodzeniem za te wszystkie ciosy przyjęte na jądra.

-Jeszcze pięta! Ssij ją dziwko! - Ostro zakomunikowała Kinga. Widocznie też bardzo ją to podniecało.

Po wyczyszczeniu pięty, Kinga podniosła drugą stopę ale zanim dała mu ją do polizania, przechyliła ją i splunęła na jej spód całą dostępną śliną. 

-Teraz będzie ci lepiej smakowało moja ty moja, mała kurewko.

Karol dokładnie, tak samo wylizał drugą stopę, rozkoszując się tą chwilą i czując spełnienie jako niewolnik. Kinga obejrzała jego pracę, schyliła się i wąchnęła swoją stopę. 

-Mmm - mruknęła z zadowoleniem i uśmiechem - nawet już nie wali tak jak wcześniej. Bardzo dobrze się dziś spisałeś. Chcesz cos powiedzieć?

-Błagam panią o możliwość spuszczenia się! - natychmiast zakomunikował Karol.

-Rzeczywiście - Kinga zaśmiała się - twój kutas stoi jakbyś nie ruchał co najmniej przez pół roku. 

To mówiąc Kinga powoli musnęła jego jądra stopami. Masowała je i ci chwila delikatnie muskała i trącała stopą, naprężonego do granic możliwości kutasa. Robiła tak przez 10 minut, lecz błagalny, trzęsący się i maksymalnie uległy głos Karola przerwał zabawę jego podnieceniem:

-BŁAGAM!

W tej chwili złączyła swoje stopy spodami i uchwyciła między nie penisa Karola.

-Ruchaj! - powiedziała cicho.

Karol zaczął ruszać lędźwiami na zmianę do tyłu i do przodu, tak by penis obcierał się o stopy Kingi. Kinga patrzyła na niego z wyższością, gdyż pozycja jaką zajmował (na klęczkach, ręce spętane za plecami) była niezwykle upokarzająca. Nie minęły dwie minuty jak Karol głośno mruknął i wystrzelił takim strumieniem spermy, jakiego oboje nie widzieli nawet na filmach porno. Nasienie było wszędzie; na podłodzie, na ciele Kingi, na łóżku a nawet na ścianach. Kinga zaśmiała się słodko:

-Widzę, że bardzo ci się to podoba Karolku. Zanim stanie ci ponownie, jeszcze raz wyliżesz mi cipkę!

Zabawa trwała aż do świtu. Karol i Kinga dochodzili na zmianę. Na koniec Kinga odwiązała Karola, klęknęła przed nim po czym zrobiła mu loda. Po wszystkim oboje rozprawiali luźno i bez skrępowania o tym co dziś się stało. Zarówno Karol jak i Kinga byli zadowoleni i zgodnie uznali, że trzeba to kiedyś powtórzyć. 

CDN

__________________________________________________________________________

Starałem się nie rozpisywać ale moja artystyczna dusza nie pozwoliła na krótsze opisy. Na przyszłość postaram się pisać zwięźlej. 

Opisana wyżej historia nie wydarzyła się na prawdę, jest ona jedynie wytworem wyobraźni. Nie zachęca ona do przemocy ani innych działań sadystycznych, ma na celu jedynie sprawić przyjemność czytającemu. Nie ponoszę odpowiedzialności za ewentualnie szkody wyrządzone w psychice tą opowieścią :D 

Komentarze i opinie mile widziane ;D

 

 

Czytany 10549 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 25 lipiec 2016 12:32

1 komentarz

  • Link do komentarza CELEbris poniedziałek, 25 lipiec 2016 20:06 napisane przez CELEbris

    Opowiadanie sprawiło przyjemność czytającej, a szkód wyrządzonych w psychice nie stwierdzono ;)
    Bardzo mi się podobało i proszę o więcej :)

Zaloguj się, by skomentować