Back to Top
×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 10961
poniedziałek, 22 luty 2016 18:23

Czy można trafić gorzej

Napisane przez  (użytkownik wyrejestrowany)
Oceń ten artykuł
(8 głosów)

Głęboko westchnąwszy nacisnęłam klamkę. Drzwi otworzyły się wolno rozświetlając pogrążony w mroku przedpokój. Poprawiłam okrywające mnie ręczniki ocierając krople ociekające po twarzy. Cieszyłam się z tego prysznica, a nowe balsamy okazały się strzałem w dziesiątkę. Poczułam się naprawdę zrelaksowana. 

Odruchowo zgasiłam za sobą światło i szybko przemierzyłam ciemny przedpokój. Odgłosy plaskających o posadzkę stóp rozbrzmiał w całym mieszkaniu. Znikły dopiero, gdy weszłam na mięciutki dywan w sypialni. Był puszysty, łagodny i podobno specjalnie zaprojektowany do masarzu stóp. Tak przynajmniej twierdził sprzedawca, który bardzo intensywnie namawiał mnie do jego zakupu.

W pokoju zsunęłam ręcznik z głowy, przetarłam włosy i odrzuciłam go w kąt łóżka. Usiadłam. Mmmm. Świeża pościel. Taka delikatna. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Kątem oka spojrzałam na ekran laptopa. 

- Jeszcze nie odpisał. – mruknęłam. – Niech go...

Nie skończyłam zdania, gdyż odniosłam wrażenie, że jestem obserwowana. Wstałam z łóżka i ostrożnie ruszyłam w kierunku przedpokoju. Zapaliłam światło. Rozglądałam się uważnie, lecz nie dostrzegłam niczego nadzwyczajnego. Ciemne kąty pozostawały niewidoczne skrywając sobie tylko wiadome tajemnice, a słabe światło księżyca, wpadające przez okno, tworzyło niewyraźne cienie na podłodze.

Cisza i spokój. 

Sprawdziłam pozostałe pokoje.

Upewniwszy się, że wszystko jest jak należy, wróciłam do sypialni. 

Gdy ponownie zasiadłam przy laptopie, postanowiłam jeszcze raz sprawdzić pocztę. Kilka kliknięć i nadal nic. Kolejne głębokie westchnienie wydobywające się z moich ust zakłóciło ciszę nocy. Bezwiednie odwróciłam się za siebie i wtedy go ujrzałam. Stał tuż za mną z ręką wyciągniętą przed siebie. Trzymał w niej jakiś pojemnik. Nim zdążyłam zareagować, rozległo się ciche psssyt, a moją twarz została opryskana jakąś lepką substancją. Zrobiło mi się słabo. Ostatkiem sił próbowałam powstać i krzyknąć. Bezskutecznie. Bezwładnie osunęłam się na niego, tracąc przy tym jedyne okrycie ciała, jakie stanowił ręcznik. Zemdlałam...

 

Powrotowi świadomości towarzyszyła bardzo nieprzyjemna migrena. Otwierając oczy zauważyłam, że leżę na wznak i patrzę na sufit własnej sypialni. Spróbowałam przetrzeć twarz, lecz moje ręce i nogi zostały unieruchomione. Gwałtownie poruszyłam głową i szarpnęłam rękami, jednak więzy nie puściły.

Leżałam pośrodku własnego łóżka, go którego rogów przywiązano moje kończyny. Spróbowałam przełknąć ślinę. Przyszło mi to z wielkim trudem, gdyż utrudniał mi to przedmiot wetknięty w usta. Czerwona, plastikowa kulka na skórzanym pasku. Na dodatek ubrano mnie w lateksowy strój, na który składały się nagolenice, jednoczęściowy komplet odsłaniający piersi i krocze oraz pokrywające znaczną część przedramion bransolety. Był to mój własny strój, który trzymałam w komodzie wraz z kilkoma innymi drobiazgami. 

Przeklęłam się w duchu. 

Wtedy pojawił się on. Prócz czarnej kominiarki nie miał na sobie nic. Stanął nade mną i szczerzył zęby w koślawym uśmiechu. Był nieźle zbudowany, lecz jego postura budziła przerażenie. Kompletnie nie przejmował się erekcją, a wręcz gładził penisa dłonią by utrzymać podniecenie. Skóra osłaniająca żołądź, była zsunięta, co mogło świadczyć tylko o jednym. 

Szybko dostrzegł, że się obudziłam.

Obadał mnie wzrokiem, po czym sięgnął ręką w kierunku komody i podniósł jakiś przedmiot. Był to dość duży, czarny wibrator. Mój wibrator. Kupiony w Paryżu. Poczułam wzbierającą we mnie złość. Jak śmiał grzebać w moich rzeczach. 

Kobieto o czym ty myślisz? Zganiłam się i spojrzałam na urządzenie.

Nieznajomy przeciągnął końcówką urządzenia od czubka mojej głowy, poprzez twarz, szyję, piersi, brzuch, aż do krocza. Musnął łechtaczkę. Zatoczył krąg wokół niej, po czym musnął ją jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze.

Poczułam ciepło. Lęk i złość jakie odczuwałam, zelżały. Pomyślałam, że oprawca nie zrobi mi krzywdy. Pomyliłam się. W chwilę po tym, jak ponownie musnął łechtaczkę, z całej siły wetknął urządzenie do pochwy.

Jęknęłam z bólu. Zrobiło mi się niedobrze i słabo. Straciłam wszelkie złudzenia.

Urządzenia obudziło się do życia. Wibracje, które w normalnie przynoszą rozkosz, powodowały jedynie ból. Oprawca, chcąc zaspokoić swoje żądze, poruszał wibratorem na wszystkie strony. Wyciągał i wsuwał urządzenie oraz często zmieniał natężenie drgań. 

Trwało to dłuższą chwilę. 

Po pewnym czasie ból zmniejszył się, a w jego miejsce zaczęły pojawiać się dreszcze podniecenia. Miotałam się i próbowałam zacisnąć nogi. Nadaremnie. Sznury, którymi mnie związano, zostały naciągnięte bardzo mocno. 

Czas upływał.

Ból ustąpił. Pozostało tylko podniecenie i drażniące bodźce.

Powoli przestawałam myśleć. Pozostała tylko przyjemność i podniecenie.

Nagle. Nieznajomy, najprawdopodobniej znudzony tym co robił, wetknął wibrator głębiej i ustawił największe natężenie. Przeszły mnie jeszcze mocniejsze fale napięcia. Poczułam, jak jego dłoń przejeżdża po lateksowym stroju okrywającym mój brzuch. Zmierzał ku piersiom. Dotyk ten był prawie niewyczuwalny przy bodźcach wywoływanych działaniem wibratora, jednak w chwili, gdy palce otarły się o nabrzmiałe sutki, poczułam eksplozję rozkoszy.

Drażnił je, ściskał, drapał. Pojedynczo, jak i oba na raz.

Wierciłam się co raz bardziej.

Obejmował je całą dłonią. Całował. Pieścił. Obśliniał. Znów całował.

Jęknęłam nieco głośniej. 

Zatrzymał się.

Spoglądał na moją twarz. Studiował mimikę. Napawał się moim podnieceniem i rozkoszą. Odwzajemniłam jego wzrok. Marzyłam o pocałunku. Jednak nie doczekałam się go. Targające mym ciałem napięcie zmusiło mnie do odwrócenia głowy. 

Nieznajomy z zadowoleniem odwrócił się do mnie plecami i rozejrzał po pokoju. Szukał czegoś. Prawdopodobnie kolejnej zabawki. Jednak czekała go niemiła niespodzianka. Nie zauważył, że udało mi się wyswobodzić prawą dłoń, którą sięgnęłam w stronę zagłówka. 

Zawsze trzymam go blisko. Nadszedł czas by go użyć.

Odwrócił się. Dostrzegł, że się uwolniłam i natychmiast chciał mnie ponownie związać. Byłam szybsza. Błyskawicznie przystawiłam mu do szyi paralizator i nacisnęłam spust. Impuls energii wstrząsnął ciałem mężczyzny, niemal natychmiast pozbawiając go świadomości. Bezwładne ciało runęło na dywan.

Szczęściara. Pomyślałam.

Teraz Ci odpłacę...

 

Oprawca otworzył oczy i sam nie mógł uwierzyć temu co się stało. Nadal byliśmy w tym samym pokoju, lecz otoczenie zmieniło się nie do poznania. Na ścianach nie było już ozdobnych obrazów. Nie było też łóżka oraz innych mebli. Jedyne co pozostało to komoda. Nowością był mały metalowy ołtarzyk zajmujący centralną część pomieszczenia. Miał gładką powierzchnię i pozbawiony był wszelkich ozdób.

Niedoszły oprawca został unieruchomiony w specyficzny sposób. Jego nadgarstki i kostki zdobiły metalowe bransolety, które połączone zostały rurkami. Całość powodowała, że ciało mężczyzny tworzyło literę „X”. Dodatkową niedogodnością było to, że owe rurki łączyły się z podłogą i sufitem za pomocą metalowych lin utrzymując więźnia kilkanaście centymetrów nad podłogą. Nie licząc bransolet i obroży na szyi nieznajomy był kompletnie nagi.

Szarpnął się, lecz nawet nie zdołał nawet skręcić ciała, gdyż zostało ono naprężone do granic możliwości. 

W tym momencie nie wytrzymała i zachichotałam. 

Stałam za nim, ubrana w ten sam strój co przedtem. Nie było potrzeby się przebierać. Zabawa zacznie się dopiero teraz.

Podziwiałam jego ciało. Doskonałe mięśnie. Zgrabny tyłek. Nienaganną sylwetkę.

Był cudny.

Ruszyłam w jego kierunku. Poruszałam z gracją, stąpając jedynie na palcach, niczym baletnica. Przeszłam tuż przed nim, niemal ocierając się o jego ciało.

Spoglądał na mnie ze złością. Chciał coś powiedzieć, jednak nie mógł, gdyż jego usta zdobiła ta sama czerwona kula, którą wcześniej mnie zakneblował.

Wywinęłam, idealny obrót o trzysta sześćdziesiąt stopni i przystanęłam przed nim na palcach, jednocześnie łącząc stopy. Ręce złożyłam na piersi i spojrzałam mu prosto w oczy.

- Co ja mam z tobą zrobić? – zadałam pytanie wiedząc, że nie może odpowiedzieć.- Sama nie wiem.

Mówiąc to postawiłam pięty na podłodze i rozstawiłam stopy w rozkroku. Dopiero teraz zauważył, że czarny wibrator nadal znajduje się w mojej waginie. Wprawdzie nie był już nastawiony na najwyższą częstotliwość, ale nadal działał. 

Uśmiechnęłam się, widząc zdziwienie na jego twarzy.

Na pewno zdawał sobie sprawę ze swojej erekcji i nic nie mógł na to poradzić. Specjalna maść, którą wysmarowałam jego genitalia, nieustannie go pobudzała. 

Podeszłam bliżej. Ujęłam w dłoń jego mosznę i pieściłam ją bardzo gwałtownie. To nie miało być przyjemne i zapewne nie było. Drugą dłonią przesuwałam w górę i w dół po penisie. Był zdumiewająco twardy. Zsunęłam skórę i lekko musnęłam czubek językiem. Jeszcze raz. I jeszcze. Jeszcze. Włożyłam go do ust. Oblizałam niczym cukierek. Drgnął. Zresztą drgał przy każdym dotyku. Pieściłam go. Dotykałam również brzuch, uda, tors. Fale podniecenia przenikające mężczyznę były niemal namacalne. Oddychał głęboko i głośno. Mruczał niczym mały kociak. Krztusił się śliną i cały drżał, gdy nagle...

Cofnęłam się.

Dobrze. Nie było orgazmu. Bardzo obiecujący początek. Uśmiechnęłam się do niego i podeszłam do komody. Z najniższej szuflady wyjęłam przedmiot przypominający kij do palanta. Ten model był wysadzany wieloma ostrymi ćwiekami ułożonymi w równoległe rzędy. 

Tak. Czas na etap drugi. 

Starając się ukryć przed ofiarą moją nową zabawkę. Przeszłam za jego plecy. Wzięłam duży zamach i z całej siły uderzyłam w  pośladki. 

Nieszczęśnik jękną przeraźliwie. Podniecenie jakie odczuwał, po moich pieszczotach w jednej chwili zamieniło się potworny ból. Z niewielkich ran kłutych poleciała krew, a cała reszta tyłka zaczerwieniła się.

Jeszcze z tobą nie skończyłam. Pomyślałam biorąc kolejny zamach.

Kolejny cios musiał boleć jeszcze bardziej, gdyż z oczu ofiary popłynęła samotna łza. 

Postanowiłam kontynuować karę. Kolejne dwa uderzenia sprawiły, że płakał już na dobre. Jęczał i mamrotał prosząc był przestała.

Dobrze. Niech ci będzie.

Odrzuciłam kij, który z łoskotem odbił się od podłogi. 

Nieznajomy pociągnął nosem i wykrzywił głowę by na mnie spojrzeć. Specjalnie ustawiłam się tak, by kątem oka widział co robię. Wyciągnęłam wibrator. Był mokry. Pokrywały go moje soki. Zacisnęłam nogi, tłumiąc mrowienie, jakie przeszło po moich plecach.

Ustawiłam urządzenie na maksymalne obroty i zbliżyłam do okaleczonych pośladków mężczyzny. Drgnął próbując się odsunąć. Nie dotknęłam jednak pośladków, a zamiast tego wetknęłam wibrator głęboko w odbyt nieszczęśnika. Drgania natychmiast się zmniejszyły przechodząc na ciało ofiary. Szybko uniósł głowę i żałośnie jęknął.

Zadowolona z efektu tanecznym krokiem przeszłam w okolice ołtarza. Nieustannie wpatrywałam się na emanującą cierpieniem twarz mężczyzny. Erekcja nadal trwała. By jeszcze bardziej podsycić jego podniecenie zaczęłam się rozbierać.

Postawiłam prawą stopę na ołtarzu i zmysłowo odpinałam nagolenice, a następnie odrzucałam ją w kąt pomieszczenia. To samo uczyniłam z drugą, lecz tym razem prostując się, przejechałam dłońmi wzdłuż nogi, aż dotarłam do paska. Odpięłam go i zamaszystym ruchem rozsunęłam zamek na plecach. Cały kostium zsunął się w okolice kostek więc kopnęłam go pod ścianę. Równie zmysłowo pozbyłam się bransolet.

Stałam teraz przed nim zupełnie naga. 

Posyłając mu szyderczy uśmiech, podeszłam bliżej. Ocierałam się o niego, gładziłam tors, ramiona i nogi. Mimo bólu, jaki sprawiał wibrator oraz zranione pośladki, erekcja nadal trwała.

Jęczał.

Teraz już nie wiedziałam, czy z bólu czy rozkoszy. Jedno było pewne. Bardzo go bolo.

I bardzo dobrze.

Wyszczerzyłam zęby i ruszyłam w kierunku ściany. Znajdowała się na niej mała szafeczka. Otworzyłam ją i nacisnęłam na konsoli jeden z przycisków. W tym samym momencie linki podtrzymujące ofiarę zaczęły się przesuwać zmieniając jego pozycję. Już po chwili znalazł się on pod sufitem. Przyciśnięcie kolejnego przycisku sprawiło, że więzień został opuszczony na ołtarzyk.

Ponownie jęknął, gdy jego ciało zetknęło się zimną powierzchnią mebla, a liny naprężyły jego ciało. Tym razem dociągnęły nogi i ręce aż do ziemi, unieruchamiając go w dość niewygodnej pozycji. Dodatkowo musiał on walczyć by nie dotykać zakrwawionym tyłkiem ołtarza, gdyż powodowało to niewyobrażalny ból. 

Doskonale. Uśmiechnęłam się. Ofiara jest gotowa.

Podeszłam na palcach na środek pokoju. Posłałam mu całuska, a następnie przekroczyłam go i usiadłam mu na brzuchu. Jęknął, gdyż docisnęłam jego obolałe pośladki do ołtarza. Nie czekając dłużej uniosłam się nieco i pomagając sobie lewą dłonią umieściłam penisa w pochwie.

Wszedł bardzo szybko. Cudowne uczucie..

Poruszałam się wolno. Jednak i to wywołało odpowiednią reakcję. Wbiłam pazury w jego tors. Przyśpieszyłam. Co jakiś czas podnosiłam się lekko by oderwał tyłek od ołtarza, a mnie pozwalało ponownie go docisnąć. 

Jęczał i mruczał. Był taki biedny. Prawie było mi go żal. 

Z czasem coraz mocniej poruszałam miednicą. Mocniej i szybciej. Wiedziałam, że długo nie wytrzyma. Starał się tego nie okazywać, ale spodobało mu się to. Po chwili zaczął nawet współpracować. Nie wiedział jednak co go czeka dalej. 

Stosunek wydawał się trwać w nieskończoność. 

Nagle. Jest. Doszedł.

Jego ciepły sok rozlał się we mnie.

Jeszcze chwila i ja również.

Tak. Kulminacja. 

Wiedziałam, że teraz jego penis będzie przyjmował bodźce ze zdwojoną siła. Dlatego kontynuowałam. Jeszcze intensywniej. Jęczał. Teraz bez wątpienia z rozkoszy. Próbował się wyrwać, lecz nie miał na to najmniejszych szans. 

Tak. Kolejny. Znów szczytowałam i nie miałam zamiaru przestać. Było tak przyjemnie. 

Poruszałam się jak w transie. Nic nie miało teraz znaczenia. Byłam tylko ja i przyjemność. Nawet nie zauważyłam, że biedak zaczął tracić przytomność. Wywołało to kolejny uśmiech na mojej twarzy.

Kontynuowałam zabawę jeszcze przez kilka minut, po czym przytuliłam się do niego. Był ciepły i spocony. Był piękny. Był mój.

Wstałam i klepnęłam go kilka razy w policzki. Ocknął się. 

Ponownie skierowałam się w kierunku skrzynki z przyciskami. Śledził mnie mętnym wzrokiem z trudem utrzymując głowę w powietrzu. 

Gdy dotarłam na miejsce nacisnęłam kolejny przycisk i przesunęłam palec nad kolejny. W pomieszczeniu dał się słyszeć cichy szczęk. To zatrzaski na nogach i nadgarstkach niewolnika wyłączyły się. Mężczyzna był wolny. 

Dość szybko zrozumiał nowo zaistniałą sytuację. Podniósł się na równe nogi i najszybciej, jak mógł, ruszył w moją stronę. Zdarł z twarzy pasek z czerwoną kulą i już miał krzyknąć, gdy nacisnęłam ostatni przycisk.

Obroża na szyi nieznajomego zadrżała, a on sam padł na kolana. Natychmiast chwycił się za gardło próbując zdjąć pozbawiający go tchu pasek.

Nie udało się.

Odpięłam z kontrolki małego pilota i ruszyłam ku ofierze. Oddychał bardzo ciężko. Z trudem uniósł głowę. Był wściekły.

Nie czekając dłużej posłałam go na plecy silnym kopnięciem. Następnie postawiłam prawą stopę na jego penisie. Nadal miał erekcję, a do tego był mokry i bardzo lepki. Delikatnie oplotłam go palcami starając się nie naciskać zbyt mocno. Nie chciałam przecież uszkodzić mojej nowej zabawki.

Wyłączyłam obrożę za pomocą pilota.

- Słuchaj uważnie. – zaczęłam. – Od dziś należysz do mnie i masz mnie tytułować swoją panią. Zrozumiałeś?

Nieznajomy zamarł w bezruchu. Był zrezygnowany, obolały i wściekły. Jednak doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że popełnił dziś największy błąd w swoim życiu.

Czytany 7289 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza suczka do porodu poniedziałek, 22 luty 2016 18:48 napisane przez suczka do porodu

    to o kim to miało być? hehe

    zadatki są, po opisie idzie sobie to wyobrazić.

    Choć zbyt duży opis, brak niedopowiedzenia, nie wzbudza emocji, staje się przewidywalne. Bestseler to nie będzie kupowany na pniu w empiku. Na sadomani na pewno ciekawe i inspirujące do przemycenia co nieco do siebie.

Zaloguj się, by skomentować