Back to Top
Witamy
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Dominacja i uległość przez wieki....

Dominacja i uległość przez wieki.... 9 lata 10 miesiąc temu #1

  • Draken
  • Draken Avatar
W czasach gdy nie było internetu, portali społecznościowych wyszukiwarek itp. ludzie również mieli skłonności, które dziś możemy zakwalifikować jako szeroko rozumiane BDSM - choć pewnie nie bardzo potrafili je nazwać i zdefiniować.
Nikt nie chwalił się takimi skłonnościami ale ich ślady łatwo zauważyć w pewnych zwyczajach , kulturze itp.
I tak od czasów najdawniejszych - choćby w średniowieczu. To kultura rycerska stworzyła wyobrażenie "DAMY" . Bogata sieć istniejących tam pojęć i zachowań - jak oferowanie swych służb wybrance, całowanie rąbka sukni - oraz cała gama uniżonych wobec Dam dworskich zachowań i rytuałów wskazuje na silne potrzeby poddania się kobiecej dominacji. Warstwa rycerstwa stanowiła przy tym elitę ówczesnego świata. Zupełnie inaczej wyglądało to w warstwach niższych. Chłop pańszczyźniany - stojący na samym dole hierarchii męskiego świata. Upokarzany i poniewierany, batożony i zakuwany w dyby, sam raczej lał swoją babę odreagowując w ten sposób upokorzeniua jakich doznawał w męskim świecie.
Dalej było podobnie. Stworzone wśród elit zasady "savoir vivre" nakazują wobec kobiet najwyższy szacunek i uniżoność. Do ulubionych zabaw oficerów w XIX wiecznych przybytkach rozkoszy należało organizowanie wyścigów w których służyli tamtejszym paniom jako wierzchowce, a picie szampana z damskiego pantofelka weszło do kanonu. A prosty chłop swoją babę lał - jak dawniej.
Wydaje się że dziś jest podobnie ..
Swoją drogą to ciekawe, że faceci którzy w męskim świecie wygrywają rywalizację i osiągają szczyty, nie chcą konkurować z kobietą, bądź dominować nad nią, przeciwnie - skrycie marzą by się jej poddać bez reszty.
Natomiast ci, którzy w męskim świecie są na dnie, doznają poniżenia i upokorzeń odreagowują to na kobietach....
Co o tym sądzicie??
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Dominacja i uległość przez wieki.... 9 lata 10 miesiąc temu #2

  • slave32
  • slave32 Avatar
dlaczego wklejasz tekst z innej strony nie piszac skad on jest ???
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Dominacja i uległość przez wieki.... 9 lata 10 miesiąc temu #3

  • Draken
  • Draken Avatar
nie wklejam tekstu z żadnej innej strony i nie bardzo wiem skąd to stwierdzenie?????
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Dominacja i uległość przez wieki.... 9 lata 10 miesiąc temu #4

  • slave32
  • slave32 Avatar
jesli tak to sorry bo identyczny tekst juz czytalem na innej stronie nie podaje gdzie by nie reklamowac stad moja dociekliwosc
jesli Cie urazilem PRZEPRASZAM
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Dominacja i uległość przez wieki.... 9 lata 10 miesiąc temu #5

  • Draken
  • Draken Avatar
hmmm... no tu mnie zaintrygowałeś!!!! napisałem to przed chwilą, nigdzie indziej tego nie wrzucałem! Gdyby identyczny tekst był gdzieś jeszcze to byłby przypadek co najmniej zastanawiający !!!!! Podaj proszę gdzie, bo - nie uwierzę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Dominacja i uległość przez wieki.... 9 lata 8 miesiąc temu #6

  • Mephistofeles
  • Mephistofeles Avatar
Ależ początki były bardzo oczywiste ;-)
Na glebę za włosy i do jaskini ;-)
Proste :woohoo:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Dominacja i uległość przez wieki.... 9 lata 6 miesiąc temu #7

  • szczur
  • szczur Avatar
Wklejam link, bardzo tematyczny:

pl.wikipedia.org/wiki/Flagelanci

Czasem się zastanawiam czy któryś z moich przodków nie był mnichem flagellantem, zrobił potomka gdzieś na boku, jakoś to przetrwało w rodzinie i oto późne rezultaty...


:silly:
Ostatnio zmieniany: 9 lata 6 miesiąc temu przez szczur.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 8 lata 8 miesiąc temu #8

  • niewolnikulegly
  • niewolnikulegly Avatar
;) Pozdrawiam wszystkich też mnie od jakiegoś czasu interesuje mnie taka uległość od dominacji buszuję po internecie w takim temacie oglądam filmy i zdjęcia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 8 lata 6 miesiąc temu #9

  • wilk_22220088
  • wilk_22220088 Avatar
Starożytność

Pierwsza definicja miłości została przedstawiona w klasycznym dziele Platona (427 - 347 przed Chrystusem) pod tytułem "Uczta". W dziele tym Platon opowiada historię, która wydarzyła się podczas bankietu, w trakcie którego rozmawiano o miłości. W uczcie tej uczestniczy Sokrates, filozof i inicjator dyskusji.
W "Uczcie" mamy obronę bóstwa, Eros - jeden z najstarszych i najsłynniejszych bogów twierdzi, że w tylko w miłości znajdzie się dobro i szczęście. Grecki bóg Eros to syn Afrodyty i Aresa, który przebija serca ludzi strzałami, aby się zakochali. Jednak sam Eros zakochał się w Psyche. Zazdrosna o piękność Psyche, Afrodyta oddala swojego syna od niej i daje mu jako towarzyszy Niepokój i Smutek. Wreszcie interweniuje Zeus, który uwalnia Erosa od towarzyszy i łączy zakochanych.

Niesposób nie wspomnieć tutaj o Arystypie z Cyreny, twórcy systemu filozoficznego zwanego hedonizmem. Wedle niego człowiek zawsze musi dążyć do tego, co jest dla niego przyjemne i unikać wszelkiej nieprzyjemności. Twierdził, że wszystko co robimy dla własnej przyjemności jest dobre, a przez to należy to propagować oraz konsekwentnie unikać wszystkiego co sprawia, że czujemy się źle, co powoduje, że nie możemy osiągnąć własnej przyjemności. Według Arystypa nie liczą się pragnienia innych, chyba że razem chcemy osiągnąć to co jest przyjemne dla nas. Czyli, nawiasem mówiąc, idealny związek BDSM, dwie osoby pragną całkowicie czegoś innego, ale dla osiągnięcia własnej przyjemności.

Istnieje grupa historyków starożytności (między innymi Maestri, Vayne), która zastanawia się, dlaczego podczas karania niewolników bardzo często używano bardzo ciężkich metod, pełnych uległości i całkowitej zależności do Pana. Według nich niewolnicy przyjmowali taką postawę, gdyż ona pozwalała im właśnie nie cierpieć, a przyjmować z tego jak największą rozkosz. Stałość w miłości do swojego Pana, nie pozwala wyeliminować Go chociaż na chwilę ze swoich myśli, dlatego niewolnik wielbił zalety Pana, służył mu gorliwie a przez to bronił swojej godności niewolnika, stawał się obrońcą swojego Pana. Posłuszeństwo było chwałą niewolnika. Jego życie prywatne było całkiem inne, często traktował z pogardą swojego Pana. Podobnie jak i dziś masochiści często mają swoje życie prywatne, całkowicie rożne od tego przybieranego w sesji BDSM.

Trzeba jeszcze wspomnieć o wielkich surowych tyranach czasów antycznych, takich jak: Tiberiusz, Neron, Kaligula, Karlos, krol Navarry, którzy między innymi kazali swoim niewolnikom przy swojej obecności gwałcić dziewczyny i w momencie orgazmu zasztyletowali ich. Sami osiągali rozkosz tylko wtedy, gdy ich dzieła szokowały, bulwersowały innych.


Średniowiecze


Był to okres o tyle ciekawy, że bardzo zależny od wiary oraz o bardzo rozpowszechnionym ideale szeroko rozumianego życia pokutniczego.. Nikogo nie dziwiły publiczne chłosty, biczowanie się, natomiast było nie do pomyślenia rozwiązłe życie seksualne. Można powiedzieć, że byłby to prawdziwy raj dla dzisiejszych mistrzów spankingu oraz wszelkich masochistów lubiących samemu zadawać sobie ból. Oczywiście praktykowano to ze względów religijnych, ale ile osób w trakcie biczowania przeżyło orgazm - tego nie wie nikt.
Normalną praktyką było chłostanie żony przez męża za najmniejsze uchybienie od jego postanowień, chłostanie uczniów (choćby scena z listów Abelarda do Heloizy), biczowanie przestępców. W każdym porządnym domostwie znajdował się pręgierz, stały moczone witki do chłosty, nie wspominając już o wszelkich pasach i biczach. Również cały szereg urządzeń średniowiecznych jest dziś często stosowanych w praktykach BDSM: dyby, wymyślne krzesła, rożnego rodzaju baty, pejcze i wiele innych.


Renesans

Na początku renesansu mamy obraz kobiety mocno podkreślający tą epokę. Królowa Anglii, Elżbieta, której cała osobowość może być uznana za ideał dominantki w praktykach SM. Surowa, ambitna, a zarazem kapryśna, bardzo kobieca i nieprzystępna, wybierająca mężczyzn, aby wykonywali to, na co ona ma ochotę. Królowa była technicznie rzecz biorąc dziewicą i nienawidziła samej myśli o małżeństwie. Wraz ze śmiercią królowej 24 marca 1603 kończy się era Elżbietańska, która zdominowała ówczesny świat.

Barok

W okresie baroku daje się zauważyć potężny wpływ religii na życie społeczno-polityczne Europy. Największy nacisk wpływów religijnych można zauważyć w XVII wieku na przykładzie inkwizycji, która karała czarownice i odstępców od wiary poprzez wymyślne tortury oraz publiczną chłostę. Wielu było torturowanych publicznie i co ciekawsze, po zakończonych torturach często znajdowano ślady spermy na ubraniach mężczyzn oraz ślady płynów intymnych u kobiet. Wniosek nasuwa się oczywisty - u tych torturowanych bólowi towarzyszyło silne podniecenie seksualne i towarzyszące mu rozładowanie napięcia seksualnego. Pewnie i dzisiaj sporo osób praktykujących BDSM chciałoby zakosztować publicznych tortur. I tutaj mamy również przykład pierwszej udokumentowanej sytuacji ,kiedy to ból doprowadzał do osiągnięcia przyjemności erotycznej. W okresie baroku nastąpił również silny powrót do publicznych praktyk pokutnych - pewnie często mających podłoże sadomasochistyczne.


Oświecenie


"Hirschfeld opisywał grupę katowanych, w skład których wchodziły głownie kobiety zamężne spotykające się raz w tygodniu w celu chłostania nawzajem sobie swoich tyłków" (Gregory, I, Psiquiuatria Clinica, tłumaczenie na hiszpański: Dr. Jose Rafael Blengio, wydanie 2) Dzięki temu wiemy, że już w tym okresie istniały grupy kobiet masochistek, które spotykały się regularnie, aby czerpać przyjemność z chłosty. W tej samej książce Ian Gregory pisze, że: "w XVII i XVIII wieku ukazywały upodobanie do otrzymywania biczowania lub chłosty bacikiem, co można tłumaczyć pamięcią o tym, jak były traktowane przez swoich rodziców i profesorów". Trzeba pamiętać, że w oświeceniu edukacja była stawiana na pierwszym miejscu podobnie jak i patrystyczny model rodziny. Rzeczą normalną było, że zarówno w domu rodzinnym jak i w szkole za każde przewinienie karano w sposób cielesny i często publiczny.


Można sięgnąć do relacji pewnego pisarza - jedni uważają go za Austriaka, inni za Polaka (urodził się na terenach Galicji w 1836, zmarł w 1895 r.) - o nazwisku Leopold von Sacher-Masoch, od niego wywodzi się nazwa masochizm. Masoch był molestowany oraz bity przez rodziców jako dziecko i w młodości. Jednak, co ciekawsze, po ślubie i odejściu z domu rodzinnego nie potrafił wyobrazić sobie życia bez dostawania chłosty, a jako że jego małżonka nawet nie chciała o tym słyszeć, sam się biczował. Swoimi poczynieniami przyprawiał do smutku swoją żonę. Masoch swoje przeżycia opisał. Jednak dzieła literackie Masocha, w przeciwieństwie do dzieł de Sade, są przepełnione uczuciem miłości i delikatności przeplatającym się razem z praktykami masochistycznymi. Jego opowiadania nie wzbudzały u współczesnych ani odruchów potępienia, ani przychylności, były im obojętne.

Masoch pokazywał, że masochizm jest kwestią zupełnie normalną. Wystarczy przeanalizować jego dzieło "Wenus w futrze", gdzie Seweryn daje się zdominować Wandzie, jednak w momencie kiedy ona przekracza granice, on zrywa więzy. Wniosek z jego dzieł jest prosty: mężczyźni bardziej pragną być ulegli niż kobiety.


Inny pisarz, także okresu oświecenia, Jean Jacques Rousseau (1712 - 1778) również był masochistą. W swoich wyznaniach dał kompletny opis praktyk masochistycznych. Całość można znaleźć w dziele "Compendio de Psiquiatria" autorstwa José Alves Garcia. "Paść na kolana przy bezlitosnej ukochanej, być posłusznym jej rozkazom, prosić o przebaczenie za uchybienia, których się nie dokonało było dla mnie zakosztowaniem nieba". Rousseau wyznaje, że czuł pewną miksturę przyjemności i upokorzenia kiedy był karany przez swoją guwernantkę, dlatego też stał się masochistą, zawsze gotowym służyć swojej despotycznej i władczej ukochanej, dla której został niewolnikiem i której chłosty stale wyczekiwał.

Istnieje jedna z odmian masochizmu polegająca na tym, że mąż prosi żonę, aby ona oddawała się innemu na jego oczach. W ten sposób on nie cierpi fizycznie a psychicznie. Jednak w takiej sytuacji nie może być mowy o zdradzie małżeńskiej - co było bardzo ważne w okresie oświecenia. W czasach Wiktoriańskich (1775) najważniejsza była prywatność i higiena. W tym okresie gardzono rozwodnikami, jednak trzeba zaznaczyć, że nie było ich wielu. Średnia długość małżeństwa wynosiła19 lat. Warto tutaj poruszyć kwestię sadomasochizmu w małżeństwach. Normalnie praktyki BDSM traktowano jako przestępstwa, jednak w aktach sądowych tego okresu znajdują się tylko dwa przypadki spraw związanych z posądzeniem o uprawianie praktyk sadomasochistycznych. Jak widać prywatność była kwestią świętą. Z powodu praktykowania BDSM można było anulować małżeństwo lub wziąć rozwód. W umowach przedmałżeńskich pytano się o praktykowanie BDSM oraz często stwarzano klauzurę unieważniającą małżeństwo w przypadku zaistnienia takich praktyk.

Całkiem innym przypadkiem są masochiści, którzy oddają się drugiej osobie aż do śmierci. Wtedy nawet w przypadku poniesienia śmierci przez niego w skutek praktyk BDSM, osoba dominująca jest niewinna. Prawdę mówiąc takie przypadki wcale nie musiały być aż tak bardzo rzadkie. Jest wiele osób praktykujących sadomasochizm, które nie znają swoich granic - zarówno dominujących jak i uległych - pragnących, aby druga strona zadawala więcej bólu lub wymyślała sama coraz to nowsze sposoby torturowania, często bardzo niebezpieczne. Podczas takich zabaw bardzo łatwo stracić kontrole nad tym, co jeszcze jest podnietą erotyczną a co już jest zagrożeniem dla życia czy zdrowia. Wystarczy wtedy tylko nie użyć słowa bezpieczeństwa i o wypadek bardzo łatwo. Trzeba by się tylko zastanowić, czy takie przypadki nie należy bardziej traktować jako przypadki kliniczne niż jako kazusy prawne.

W czasach wiktoriańskich stosowano istny horror przeciw masturbatorom. Aby uniknąć masturbacji stosowano tortury, które nawiasem mówiąc przypominają wiele z praktyk SM: zimne kąpiele, pasy które zamykały penisa w metalowej formie, wstrząsy elektryczne stosowane na penisa, przywiązywano 4 końskie włosy do główki penisa i do włosków łonowych, co w przypadku wzwodu sprawiało silny ból. Najbardziej jednak radykalnym sposobem było przecięcie nerwu odpowiedzialnego za wzwód członka - to sprawiało, że osoba poddana temu zabiegowi pozbywała się erekcji na zawsze. Dla kobiet stosowano pasy cnoty.

Bernard Shaw pod koniec czasów Wiktorianskich obserwuje, że: "czym więcej rzeczy ma człowiek, których powinien się wstydzić, tym bardziej jest respektowany". Mężczyźni jednak często praktykowali swoją władzę seksualną na prostytutkach. Przy czym ryzykowali więzieniem, gdyż prawo zabraniało kontaktów seksualnych w zamian za pieniądze aż do śmierci Królowej Wiktorii w 1901 r.


Romantyzm


Donatien Alphonse François markiz i hrabia de Sade, chyba najbardziej znany pisarz z zakresu BDSM, jako kontynuator Masocha i Rousseau, broni tezy, że najwyższą lubieżność znajduje się w męczeństwie, w przelaniu własnej krwi. Twierdzi, że większą przyjemność ma się z zawładnięcia kobietą, która nas nienawidzi niż tą, która nas kocha. Ale jednocześnie de Sade przypomina nam, że jesteśmy wolni w tym co myślimy, ale wcale nie jesteśmy zmuszani do tego, aby wypełniać to wszystko, o czym myślimy. Praktyka SM musi być uprawiana z całym rygorem, ale istnieją granice, które muszą być przestrzegane zarówno przez nas jak i przez innych.

Marechal de França Gilles de Rais, podczas wojny z Anglią w czasach Karola XII złożył 800 ofiar, w większości z młodocianych. Ofiary te po wstępnych torturach czekał rozmaity los - były pozbawiane głów lub wieszane, albo duszone, a wszystko to działo się w jego własnym zamku. Verzein ćwiartował zwłoki smarując się ich krwią. Szczecinianka z pochodzenia, Caryca Katarzyna również była sadystką. Sadyzm spotyka się jednak częściej w przypadku mężczyzn niż kobiet. Jak wykazują historycy, sadyzm spotykany podczas tortur i represji politycznych, z lub bez podłoża seksualnego, może być zastąpiony poprzez wykonywanie prawa dokładnie co do litery.

Oczywiście przypadki sadyzmu psychopatycznego, charakteryzującego chorobę umysłową i będącego parafilią, powinny być traktowane przez medycynę. W przypadku gdy uprawiamy sadyzm w życiu erotycznym i partner całkowicie się na niego zgadza w ramach ustalonej wcześniej umowy i respektujemy ustalone granice, nie może być mowy o jakimkolwiek sądzeniu za popełniony sadyzm.

Pierwsza polowa XX wieku

Hitler był psychopatą, jednak wiele wskazuje na połączenie u niego masochizmu i sadyzmu. Kiedy się zakochał w Geli, córce swojej siostry, zaś Geli nie wykazała zainteresowania Hitlerem, została zgwałcona i znaleziona martwa na wskutek postrzału z pistoletu w dniu 18 września 1931 roku. Oficjalne orzeczenie wskazuje na samobójstwo. W jednym z listów Hitlera do Geli pisze on, że chciałby być przez nią zdominowanym i soczyście zbitym, oraz żeby go przykryła swoim kałem i moczem. Istnieją hipotezy, że Hitler doświadczał nocnych biczowań. A jednocześnie nie przeszkadzało mu to na wprowadzenie radykalnego prawa w kwestiach moralnych: homoseksualizm był zbrodnią, lesbijstwo było tolerowane jedynie pod warunkiem, że dotyczyło matek, które już przedłużyły "rasę panów".

W studiach nad Myślicielami z Frankfurtu spotkamy Myśliciela Theodora Wisengrund Adorno, który użył teorii psychoanalitycznej Freuda w swojej analizie. Mówi on, że ego słabe żyje dobrze w masie, gdzie jako indywiduum ma powołanie być "owcą". Jako że ego słabe żyje w masie, superego staje się jedynym dla całej cywilizacji, tworzy jedyną i silną moralność. W przypadku posiadania słabego ego jednostka kieruje agresywność na inną osobę, która nie należy do własnej grupy - stada, natomiast akceptuje wszystkich takich samych jak on, czyli tych, którzy również są niewolnikami. Wszyscy niewolnicy będą bezkrytycznie respektować wolę superego. Taka osoba ma w ręku władzę absolutną, jak Dominantka w relacji z niewolnikiem, ona góruje nad słabym ego niewolników i może dominować ich życie erotyczne niczym bogini.


Jak widać w tym krótkim streszczeniu historii BDSM sadomasochizm był spotykany już w czasach antycznych, ale dopiero ostatnie wieki przyniosły prawdziwy rozwój dla tej jakże bogatej sztuki erotycznej. Oczywiście nie zostało tu powiedziane wszystko. Celowo została pominięta kwestia kultury wschodu, jako obca nam i właściwie nieznana poza wąskim gronem specjalistów. Czasy współczesne to ekspansja wielu środków technicznych: telewizja, film, prasa, internet. Wiele materiałów z zakresu BDSM spotykamy w każdym z tych mediów, ale o tym może kiedy indziej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 8 lata 6 miesiąc temu #10

  • porucznik26
  • porucznik26 Avatar
lol, że Hitler lubił scat ... o to bym go nie podejrzewał. Ciekawa teoria :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 8 lata 6 miesiąc temu #11

  • wilk_22220088
  • wilk_22220088 Avatar
Okrucieństwo w dawnej Rosji


O tak, torturować na Rusi potrafili i lubili! (A gdzie nie lubili?) I podczas gdy naszego Glebowa, po odkryciu jego amorów z Eudoksja, prowadzą na te dzikie, nieludzkie tortury, przyjrzyjmy się, drogi czytelniku, jak ta sprawa przedstawiała się w Rosji.

Karano tu ludzi zawsze i wszędzie, nawet za najmniejsze przewinienia. W "Układzie", czyli w zbiorze praw cara Aleksieja Michajłowicza, ojca Piotra I, dokładnie było wyszczególnione, kiedy i za co należy karać. Opisanych było sto czterdzieści przypadków. Nie będziemy ich tu przytaczać. Kara cielesna, to znaczy chłosta, odbywała się publicznie. Skazańca wieziono wczesnym rankiem na lichym wozie z przewieszoną na piersi czarną deską, na której dużymi, białymi literami był wypisany rodzaj jego przewinienia. Skazaniec siedział na ławce, plecami do konia, z kończynami przywiązanymi rzemieniem do ławki. Ten sromotny wóz objeżdżał wszystkie główne ulice miasta, otoczony żołnierzami, którzy głuchym biciem w werble, obwieszczali wszem i wobec, że skazańca wiozą. Oddzielną furmanką jechał kat w czerwonej koszuli. Po przybyciu na miejsce, a zazwyczaj był to główny plac miasta lub rynek, skazańca prowadzono na szafot. Tutaj najpierw podchodził do niego duchowny, który udzielał pożegnalnego błogosławieństwa i dawał mu krzyż do ucałowania. Następnie urzędnik państwowy czytał wyrok. Stróże więzienni przywiązywali skazańca do pręgierza, słupa hańby. Zdejmowali z niego wierzchnie okrycie i przekazywali w ręce katom. Ci rozrywali mu kołnierz koszuli, obnażając do pasa. Bez znaczenia było czy jest to kobieta, czy mężczyzna. Kładli przestępcę na... i tu, drogi czytelniku, musimy na chwilę się zatrzymać. Na co kładli? Do czasów Katarzyny II procedura była następująca: na ziemi kładł się chłop (ktoś z obsługi egzekucji czy też z ludu wybrany - nie wiemy), na brzuch kładziono mu deskę, a na niej twarzą do ziemi układano i przywiązywano skazańca. Dlaczego tak? Skąd się to wzięło? Nie wiadomo. Katarzyna II zakazała takiego barbarzyństwa. Rozkazała wówczas wykonać specjalne krzyżaki, zwane "kozami". Matuszka nasza, wielka caryca, wiele udogodnień dla skazańców wprowadziła. Nie pozwoliła, tak jak na przykład czyniono w Danii, przywiązywać skazańca do pręgierza mniejszego od jego wzrostu. Przypomnijmy sobie jak mordował się biedny Bothwell, kochanek Marii Stuart, gdy przywiązano go do pręgierza sięgającego mu pasa. Nie mógł się nawet wyprostować, żeby móc plunąć swoim oprawcom w twarz.

Skazańca przywiązywano za ręce i nogi rzemieniami do tych "kóz", a kaci stojący po obu stronach z krzykiem: "Strzeż się, bo oparze" zaczynali smagać po nagich plecach. Po tyłkach nie bito, po co poniżać człowieka, nieprawdaż?

Kaci podczas egzekucji starali się, żeby uderzenia były rytmiczne, miarowe i następowały po sobie w równych odstępach czasu. Broń Boże ulegać emocjom, jak to uczynił kat za czasów Elżbiety Piotrowny. Tak się rozsierdził, gdy skazana, księżna Biestużewa, szamocząc się, zaczęła go targać za brodę, że nie bacząc na obowiązującą rytmiczność uderzeń tak ją wysmagał, że ta ledwo z życiem uszła, otrzymawszy dziesięć razy więcej batów, aniżeli jej się należało. Taka samowola była niedopuszczalna. Skazaniec powinien był otrzymać dokładnie tyle razów, ile było mu zasądzone. Ani mniej, ani więcej. Po skończonej chłoście skazańca odwiązywano, nakładano mu na głowę czapkę i zostawiano półnagiego, bo koszulę nałożyć nie było sposobu. Plecy były jedną wielką raną z odrywającymi się kawałkami mięsa. Półżywego człowieka kładziono na brzuchu, na specjalnej desce z materacem (co za humanitaryzm!), zanoszono do więziennego szpitala, gdzie rany opatrywano i maścią smarowano dla złagodzenia bólu.

Mistrzostwo katów osiągnęło taką perfekcję, że jeśli wierzyć wspomnieniom księżnej Błudowej, to pewien cudzoziemiec zapłacił ogromne pieniądze katowi, żeby ten mu udowodnił, iż potrafi rozciąć koszulę skazańcowi, nie raniąc mu skóry na plecach. Kat po mistrzowsku wykonał swoje zadanie, a cudzoziemiec z otwartą głupio gębą przyglądał się swojemu rozerwanemu kaftanowi i własnym oczom nie wierzył, bo nie odczuł przecież żadnego uderzenia. W praktyce, naturalnie, z tej umiejętności kat nie mógł korzystać, ukarano by go za to. Dlatego też bicz w jego rękach zawsze rytmicznie i autentycznie hulał po plecach skazańców.

I cóż z tego, drodzy czytelnicy, że Elżbieta Piotrowna zlikwidowała karę śmierci? Pozostaje pytanie, co bardziej jest humanitarne: czy szybka śmierć przez ścięcie głowy, czy powolne umieranie w mękach po biczowaniu? Co byście wybrali?

A oto co ma do powiedzenia na ten temat historyk K. Waliszewski: "Topór Piotra Wielkiego tak napracował się za jego czasów, że istotnie, uspokoił się schowany w pochwie z niedźwiedziej skóry, lecz knut nadal smagał skrwawione plecy".

Holsztyński uczony Oleari, który zwiedził Moskwę w 1621 roku, pisze: "Tu bez umiaru boleśnie drą skórę prostego ludu". Lanie po pysku i bicie ludzi był to swoisty savoir-vivre nie tylko w domach prywatnych, ale w urzędach i na ulicach.

Książę Grigorij Potiomkin, spotykając komisarza policji Szeszkowskiego, pytał jakby o pogodę chodziło: "No i jak, Stiepanie Iwanowiczu, idzie łojenie skóry?" Na co tamten odpowiadał z ukłonem: "Pomaleńku, wasza wielmożność". W Rosji tak rozpowszechnione było bicie nahajką, że aż trudno uwierzyć, że do XIII wieku Rosja niby nie wiedziała, co to znaczy bicz. Do XIII wieku ludzi nie torturowano? (sic!)

Okrutnym carom sprawiało przyjemność oglądanie kaźni i tortur. Zaczęli przejawiać swoisty sadyzm. Łatwo popadali w gniew, albo nasycali się widokiem własnych okrucieństw. Tak było na przestrzeni wieków, od starożytności poczynając. Oto Aleksander Macedoński w gniewie zabija kopią swego najlepszego przyjaciela i swoich generałów, nie sprawdziwszy nawet czy podejrzenia ich o zdradę były słuszne. Kaligula własnoręcznie zabija wielu swoich dworzan. Ofiary Nerona - to jedna trzecia ludności Rzymu, a podpaliwszy miasto, będzie rozkoszować się widokiem pożaru, grając na lirze. O Iwanie Groźnym lepiej nie mówić. Doznawał fizycznej rozkoszy, patrząc na torturowanych i konających w mękach ludzi.

Oblanie gorącym wrzątkiem, szturchnięcie nożem, uderzenie pałką, nasypanie trucizny do kubka niewygodnego bojara, były dla Iwana Groźnego najlepszą rozrywką. Często ze swych okrucieństw czynił przedstawienia. Szczególnie odrażający był jego sadyzm związany z seksualną patologią. Car, mając lat 45, z powodu rozpusty i pijaństwa stał się zupełnie niedołężnym starcem. Doznawał szczególnej seksualnej przyjemności, obserwując akty płciowe, których kanwą musiało być krwawe przestępstwo. Rozkazał swoim oprycznikom wykradać bojarom ich piękne żony i przyprowadzać do niego. Do syta nasyciwszy się gwałtem, przekazywał je do dalszego gwałcenia oprycznikom, którzy mieli to robić w obecności związanego męża. Jeśli mąż zbytnio rozpaczał, czy nawet groził carowi na oczach półżywej żony, rozkazywał go zabić. Jeśli pozostawiał męża żywego, kazał wszystkim z niego szydzić, wyśmiewać i "rogaczem" nazywać. Pewnemu diakowi car zabrał żonę, zgwałcił ją, a dowiedziawszy się, że mąż z tego powodu wyraził swe niezadowolenie, rozkazał powiesić żonę nad drzwiami ich domu i nie zdejmować trupa przez dwa tygodnie. Innemu zaś diakowi żonę powiesił nad stołem. A ileż dziewcząt gwałcąc pozbawił dziewictwa? Chwalił się, że tysiąc. Gdy ktoś ośmielił się zaprotestować, karał okrutną śmiercią. "Radował się car, upajając się jękami i lamentem skazanych, niczym cudowną muzyką, chłonął wzrokiem krew i łzy, niczym przepiękne widowisko" - pisał kronikarz tamtych czasów.

Nowogrodzianie zamierzali poddać się polskiemu królowi. 2 stycznia 1570 roku Iwan Groźny z 1500 strzelcami zajął miasto. Rozpoczął się pogrom Nowogrodu - jeden z najbardziej krwawych i okrutnych w dziejach ludzkości. Do niewoli trafili mieszczanie i kupcy, którym w obecności cara palono twarze jakąś żrącą substancją. Tysiącami zwożono ich saniami na brzeg rzeki i wrzucano do lodowatej wody. Jeśli komuś udało się wydostać na brzeg, wówczas oprycznicy dobijali go. Jatka trwała pięć tygodni. Nowgorodzian zaczęto nazywać "dołbiożnikami", a słowo to było aluzją do "dołbni" - ciężkiej pałki służącej do ogłuszania ludzi wydobywających się z lodowatej rzeki. Tak opisuje te zdarzenia rosyjski historyk K. Birkin.

Nie bądźmy naiwni, drodzy czytelnicy, myśląc, że tylko jedna Rosja była takim barbarzyńskim krajem. O nie! Ludzi poddawano torturom na całym świecie. Czyniono to niezwykle łatwo. Nawet w cywilizowanych krajach europejskich dość późno oficjalnie zniesiono tortury. We Francji, na przykład, dopiero w 1790 roku. Każdy kraj wniósł coś osobliwego do arsenału tortur. W Bretanii smażono ludziom nogi jak na grilu, w Ruanie miażdżono palce specjalnym urządzeniem, w Otenie lano na nogi wrzący olej, w Orleanie swój renesans miały dyby, w Paryżu zaś woleli "hiszpańskie buty". Najlżejszą torturą było nakładanie na szyję żelaznej obroży, do której przyczepiane były ciężkie łańcuchy.

Między torturami, a zasłużoną karą jest mała różnica. Karano publicznie, a torturom poddawano w podziemiach twierdz, z dala od niepowołanych świadków. I od wieku do bodajże końca XVIII wieku, w czerwonym świetle lochów katowni znajdujemy w rękach katów skazańców z najróżniejszych środowisk. Książęta czystej krwi, potomkowie carów, wysokich urzędników duchownych, kobiety z wyższych sfer, arystokratki.

Za czasów Elżbiety Piotrowny słynne było publiczne ukaranie dwóch rodowitych arystokratek. Były to księżniczka Biestużewa i Łopuchina. Ukarano je z sadystycznym okrucieństwem i to z nader błahego powodu. Otóż kobiety ośmieliły się twierdzić, iż są piękniejsze od carycy. Elżbieta Piotrowna organicznie nie cierpiała żadnej konkurencji, a cóż dopiero w tak delikatnej materii, jaką jest kobieca uroda. Już raz wysmagała publicznie Łopuchina, która ośmieliła się do swych pięknych włosów wpiąć białą różę, której przywilej noszenia miała tylko caryca. Scena przedstawia się nam nader zabawnie. Elżbieta Piotrowna przestała tańczyć menueta i podszedłszy do Łopuchiny, energicznie wyszarpała z jej włosów różę z kawałkami skóry. I oto teraz Łopuchina po raz drugi naraziła się carycy. Co prawda, niektórzy historycy twierdzą, że Łopuchina i Biestużewa naraziły się carycy tym, iż brały udział w spisku przeciwko niej. Lecz nam wydaje się bardziej wiarygodny pierwszy powód: są piękniejsze od carycy. Wcale nie jest to taki błahy powód dla monarchiń, skoro za takie przewinienie potrafiły nie tylko wychłostać, ale i głowę ściąć. Czy poszłaby pod topór Maria Stuart, gdyby była brzydsza od Elżbiety I? Lecz uroda rywalki nie dawała spokoju angielskiej królowej dopóty, dopóki nie ścięła jej głowy.

Okrucieństwo kary, na jaką skazała, skądinąd humanitarna caryca Elżbieta Piotrowna, straszy nas i przeraża. Łopuchina, która zaczęła wdawać się w dyskusję z katem, dostała za swoje. I gdy nieprzytomna i skrwawiona, leżała na ławce twarzą do ziemi, ocucono ją i oznajmiono, że jeszcze nie koniec jej męki. Jeszcze jej publicznie będą język obcinać. Dwóch drabów zmusiło ją do wysunięcia jak najdalej języka, przytrzymali go, a kat jednym machnięciem noża uciął jej pół języka i zawołał w stronę zgromadzonego tłumu: "No, kto chce kupić świeże mięsko księżnej Łopuchiny". Znaleźli się chętni. Usmażą i zjedzą. Czyż nie tak postępowano z językami i sercami w epoce Rewolucji Francuskiej?

Biestużewa takich katuszy jak jej przyjaciółka nie doznała. Leżąc już na ławce, zdążyła jeszcze zerwać z szyi złoty krzyż wysadzany brylantami i wsunąć go w ręce katu, który tylko dla pozoru pomachał rózgą, ciała Biestużewej prawie nie dotykając. I język jej oszczędził, obcinając tylko sam koniuszek. Tak, że gdy wróciła z zdania, mogła nadal na balach tańczyć i nawet na komplementy odpowiadać, nieco tylko sepleniąc.

Zmaltretowanej, nieludzko torturowanej, z odcięty ni krwawiący m językiem Eudoksj i sił starczyło jeszcze tylko na to, by splunąć w stronę pałacu, gdzie mieszkała Elżbieta Piotrowna. Czapki z głów, drodzy czytelnicy, przed hardą i dumna kobietą, mającą odwagę przeciwstawić się despotycznej i okrutnej Elżbiecie Piotrowie.

W Rosji bardzo powszechne było nie tylko wyrywanie języków. Przed zsyłką na katorgę, kat specjalnymi kleszczami wyrywał zesłańcowi nozdrza. Złodziejom na policzkach i na czole wypalano znamię, krwawa rana była zacierana prochem i piętno pozostawało na całe życie. Lecz chłop rosyjski nie był w ciemię bity. Wymyślił jak piętno zlikwidować. Któż miałby ochotę przez całe życie paradować ze skazą: "złodziej"? Wiejscy znachorzy wycinali kawał mięsa z "tylnej" części ciała, a następnie przyszywali do policzków i czoła. Gdy rana się zagoiła i pokryła skórą, po piętnie śladu nie było i dawny katorżnik znów mógł poczuć się człowiekiem. Operacja ta była przeprowadzana bez znieczulenia - na żywca! Lecz cóż to dla rosyjskiego chłopa, przyzwyczajonego do tortur i najróżniejszych cierpień - wytrzyma z godnością każdy ból.

Za czasów Piotra I tłum przechodniów z zaciekawieniem przyglądał się jak nabijano na pal trzech chłopów uprzednio połamanych kołem. Jeden staruszek od razu wykitował, a dwaj zdrowi młodzieńcy jeszcze jakiś czas żyli i nawet coś jeszcze do siebie mówili. Pale powoli przebijały ich ciała, ból to niemiłosierny, a oni z zaciekawieniem spoglądali jeszcze na ludzi. I nagle jednemu z nich zaczęła z ust kapać krew, plamiąc stalową obręcz koła. Żebyście, drodzy czytelnicy, mogli zobaczyć, jak wyswobodził zmiażdżoną dłoń i z jakim namaszczeniem końcem rękawa wytarł tę krew z koła. Z takim szacunkiem przyjmował chłop rosyjski prawo, które w jego pojęciu nie może być niesprawiedliwe. I jeśli skazano go na tak okrutną śmierć, to należy ją przyjąć z godnością i nie zanieczyszczać państwowych urządzeń chłopską krwią. Cóż można powiedzieć o takim narodzie? Chyba to, że to naród cierpiący i niezwyciężony!

O tak, torturować w Rosji lubili i potrafili! Temu nie można zaprzeczyć. Każdy rosyjski car coś nowego wniósł do nauki o torturach. Dopiero caryce-kobiety trochę od tych okrucieństw odeszły, złagodziły kary, ale i one zupełnie ich nie zlikwidowały. Katarzyna II, w porównaniu do swoich poprzedniczek, przejawiała w pewnym stopniu humanitaryzm. To ona przecież rozkazała, by ludzi szlacheckiego pochodzenia łagodniej torturować. I kiedy znana moskiewska morderczyni-sadystka Sałtyczycha, mieszkająca na rogu Łubianki (siedziba późniejszego KGB) i Kuznieckiego mostu, która własnoręcznie pałką zamordowała aż stu trzydziestu ośmiu swoich chłopów, na trzydziestopięciostopniowym mrozie polewając ich wodą, stanęła wreszcie przed sądem, przed którym zeznała, że zjadała zabite noworodki i piersi kobiet, które sama odcinała, wówczas sędzia osobiście zwrócił się do carycy, żeby ta zezwoliła wobec niej zastosować nadzwyczajne tortury. Katarzyna II, choć na równi z całym rosyjskim ludem była wstrząśnięta czynami Sałtyczychy, to jednak zdecydowanie odmówiła, motywując to tym, iż Sałtyczycha jest szlachcianką i nie przystoi ją poniżać okrutnymi torturami. Natomiast w obecności morderczyni pozwoliła zastosować najwymyślniejsze tortury wobec diaka chłopskiego pochodzenia.

A wszystko dlatego, że była zbyt oświeconą carycą i na zachodniej modzie się wzorowała. A tam, na przykład w Anglii od końca XVIII wieku, arystokratów nie wolno było torturować. W angielskim prawie czarno na białym było napisane, że lorda pod żadnym pozorem nie można torturować, nawet jeśli dopuścił się zdrady państwa. Wydaje nam się jednak, że ten obłudny zapis był czystą fikcją i kamuflażem, i absolutną miał rację francuski pisarz Wiktor Hugo, który z właściwym sobie sarkazmem powiedział: "W Anglii nigdy nie istniały tortury? Tak twierdzi historia. A to trzeba mieć tupet, by tak sądzić. Tam jedynie nosy odcinali, oczy wykłuwali i wyrywali te części ciała, które świadczyły o przynależności do określonej płci". Tylko tyle! Istotnie w żadnym kraju nie spotkamy tylu wykastrowanych na żywca przestępców, co w Anglii. No cóż, zazdrość Turcjo ze swym wiecznym niedostatkiem eunuchów w haremach.

Morderczyni Sałtyczycha tak łatwo uniknęła tortur dzięki swej przynależności do szlacheckiej kasty. Siedziała w podziemnej celi Iwanowskiego klasztoru dokładnie trzydzieści trzy lata. Tłumnie przychodził tu naród, żeby w twarz morderczyni splunąć. Odsuwali zieloną zasłonkę, którą zakryte było okienko w drzwiach celi i pluli. Sałtyczycha odpowiadała im stekiem wyzwisk i szturchaniem laską w otwór okienny. Chociaż w ten sposób mogła dać upust swym sadystycznym skłonnościom. Światła w celi nie było, świece do niej wnoszono tylko podczas posiłków. Możliwe, że przy tym nikłym świetle dostrzegła swojego strażnika, który jedzenie jej przynosił i postanowiła go uwieść. Otyłej jak beczka, zewnętrznie odrażającej, udało jej się zniewolić strażnika. I jeszcze w więziennej niewoli dziecię powiła, ku zgrozie wszystkich, nie wyłączając carycy. Jednym słowem dała pstryczek w nos historii. Wy tu ze mnie słynną morderczynię robicie, która w encyklopedii znajdzie swoje miejsce, w ciemnicy trzymacie ponad trzydzieści lat, ludziom jak dziwoląga pokazujecie, a mnie uciechy miłosne są w głowie. Figę wam pod nos!

Sto trzydzieści osiem osób zamordowała Sałtyczycha, tak twierdzą jedni historycy, inni zaś utrzymują, że nic podobnego. Więcej niż stu nie zamordowała (mało?). I jak tu się porównywać z takim oto francuskim potworem, przyjacielem i dowódcą wojsk Joanny d'Arc, marszałkiem Gilles de Rais, który bestialsko pomordował osiemset dzieci w wieku od 8 do 11 lat. Sadysta nacinał im brzytwą szyję, gwałcił, osiągając orgazm, a następnie kontemplował się "pięknym" widokiem kapiącej krwi na swoje obnażone genitalia. Po czym ofiary całował w usta i wieszał główkami w dół. Co za piękna perwersja!

Jeśli chodzi o Sałtyczychę, o dziwo, nawet głosy w jej obronie się podniosły. Ktoś nader skrupulatny obliczył, że przestępstwa Sałtyczychy znacznie odbiegają od światowych standardów. Zgładziła przecież zaledwie trzydziestu ośmiu swoich chłopów pańszczyźnianych, dwadzieścia dziewek i osiem bab! Ot, wielka rzecz! I o co tu taki raban podnosić! I z tak błahego powodu wystawiać szlachciankę pod pręgierz na Łobnym miejscu? To Łobne miejsce, które znajdowało się na obecnym placu Czerwonym w Moskwie jest nader interesujące, drogi czytelniku. Stąd Iwan Groźny patrzył na kaźń skazańców, których do gorącego oleju wrzucano i w tym celu na placu były ustawione piece z kotłami, ludzi na pale nabijano i za nogi wieszano na ustawionych pod rząd szubienicach. Stąd wszystko dobrze było widać i car jak w loży teatralnej mógł z bliska przyglądać się tragicznym widowiskom. Tu na Łobnym miejscu rozrywano na kawałki Dymitra Samozwańca, wieszano czteroletniego synka polskiej szlachcianki Maryny Mniszchówny, niedoszłej carycy rosyjskiej. Wiele ciekawych kaźni odbyło się w Moskwie na Łobnym miejscu. I oto teraz stoi tam na szafocie z czarną tabliczką "zbrodniarka" Sałtyczycha. Obok kat z batem. Lecz chłostać morderczyni nie będą. Zachłoszczą na śmierć jej diaka.

Patrz, Sałtyczycho, na tę kaźń i niech cię wyrzuty sumienia dręczą, za wszystkie zbrodnie, których dokonałaś na swoich poddanych. Biła ciężarne kobiety tak długo, aż poroniły. Widok wylewającego się płodu z łona matki dostarczał jej niezrozumiałej dla zwykłego śmiertelnika przyjemności. Wypędzała bosych chłopów nocą na mróz, by rano oblać ich wrzątkiem i dobić knutem. Podpalała domy chłopom, zabijając wcześniej drzwi i okna, żeby nikt nie mógł uciec. Tym, którzy nie chcieli się z nią przespać, obcinała genitalia. Okrucieństwa Sałtyczychy prostym językiem opisał Jermołaj, któremu Sałtyczycha zamordowała trzy kolejne żony. Brudnawy karteluszek z błędami ortograficznymi trafił do rąk Katarzyny II. Oniemiała z wrażenia. Zareagowała natychmiast. Sałtyczyche aresztowano i oddano pod sąd. Był to bezprecedensowy przypadek w dziejach Rosji, gdy chłop pańszczyźniany złożył skargę na swego pana. Na ogół tego nie robiono. Chłopi w milczeniu i pokorze znosili wszelkie okrucieństwa zadawane im przez swych panów. Obszarnicy w specjalnych pomieszczeniach trzymali skute i przywiązane na żelaznych obrożach wiejskie dziewki, swój harem. Całymi latami przebywały w tych dusznych izbach, a wyprowadzano je tylko wtedy, gdy ich pan miał ochotę na stosunek.

Od momentu ujawnienia przestępstw Sałtyczychy gazety coraz śmielej zaczynały obnażać okrucieństwa "panów" pastwiących się nad swoimi poddanymi. Ujawniono szereg patologicznych zachowań. Pisano o neurotycznym sadyzmie księżnej Kozłowskiej, lubiącej chłostać chłopów nie po plecach, jak powszechnie było przyjęte, a po organach płciowych. Wiele rosyjskich baryń przejawiało taką nietypową fetyszyzacje niektórych części ciała. Wspomniana Kozłowska, za najmniejsze przewinienie swego chłopa, ot, świniom gnój niedokładnie sprzątnął, rozkazywała kłaść się na plecach, osobiście odpinała rozporek, wyciągała przyrodzenie i bezlitośnie smagała cienką rózgą, niejednokrotnie miażdżąc jądra. A gdy dziewka źle podłogę umyła, Kozłowska taką karę stosowała: kazała winowajczyni położyć się na boku, związywała ją pasami, obnażała piersi, kładła je na desce i chłostała namoczoną rózgą. Co przy tym czuła księżna, oczy której rozszerzały się w niemej ekstazie - niech nam seksuolodzy powiedzą. Niech nam wyjaśnią, dlaczego takie potworności drzemią w ludzkim mózgu? Kto tu jest winien, że normalnie, bez sadyzmu i masochizmu, niektórzy ludzie nie mogą osiągnąć seksualnego zadowolenia? Chyba nikt nam, drogi czytelniku, na to pytanie nie odpowie, co najwyżej skwituje ogólnikowym stwierdzeniem - taka już jest ułomna natura ludzka. A skądinąd wiadomo, że u wielkich tego świata seksualna satysfakcja nie obywała się bez wyuzdania i patologii.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 8 lata 6 miesiąc temu #12

  • Dr.M
  • Dr.M Avatar
wilk bardzo ciekawe artykuły, fajnie było dodać je do działu z opowiadaniami...jeszcze raz BRAWO...i nie zapomnij dać je do odpowiedniego działu...pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 7 lata 5 miesiąc temu #13

  • lecksklave
  • lecksklave Avatar
witam was...znacie jakies ale historie gdzie tyrankami byly Kobiety...bodaj jedna z chinskich cesarzowych byla z tego znana...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 7 lata 5 miesiąc temu #14

  • Scarlett
  • Scarlett Avatar
najbardziej chyba brutalna była Elżbieta Batorówna siostra naszego króla :-) ( polecam film ostatnio leciał na canalu+ " Węgierska Księżna" oraz książkę o niej" Pani na Czachticach "J.Nizansky, miała kobieta fantazje po za tym kobiety Francji też były niczego sobie . W naszych czasach okres wojenny i kilka strażniczek z obozów też miały swoje wizje, które wcielały w życie. Trochę tych kobiet prze dzieje ludzkości się przewinęło. Władza zawsze podniecała i kusiła i kusić będzie :-) a połączona z kobiecym urokiem i wdziękiem sprawia, że otrzymujemy, co chcemy tak jest było i będzie :-) pozdrawiam i życzę miłych poszukiwań historycznych :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 7 lata 5 miesiąc temu #15

  • Centurion
  • Centurion Avatar
Mój tekst o Tyberiuszu,w kilku miejscach go podrzucałem,więc i wam polecam.
Tekst jest o cesarzu Tyberiuszu:

Tyberiusza głównie się kojarzy z Biblią.Bowiem to za jego czasów w Judei ukrzyżowano Chrystusa,a imię tego cesarza jest tam wspomniane.
Tyberiusz żył długo,a jego panowanie to okres prześladowań politycznych oraz twardych rządów silnej ręki.

Najbardziej dla nas interesujący okres,to jego starość kiedy udał się z dworem na wyspę Capri,a władzę nad cesarstwem powierzył dowódcy pretorianów Sejanowi.
W tym też czasie, oddawał się on wyjątkowo obrzydliwym rozpustom,godnym Markiza de Sade.
W tym momencie warto wspomnieć o historyku Swetoniuszu.Żył on w latach 69-130(około) i najbardziej jego znanym dziełem są "Żywoty Cezarów".Tam napisał biogramy pierwszych cesarzy,dosyć wnikliwie i szczegłowo opisując ich wszelkie upodobania,także seksualne.Oczywiście,wielu ludzi neguje pewne notki,uważając je za przesadzone lub wręcz zmyślone.Nie mniej warto zwrócić uwagę na kilka z opisów Swetoniusza,co nasz Tyberiusz wyprawiał na Capri:

"Ściągnięci tłumnie zewsząd chłopcy rozpustni i dziewczęta oraz wynalazcy potwornego stosunku, których nazywał "spintriami", spleceni w potrójnym uścisku nawzajem się sobie oddawali, aby podniecać tym widokiem jego otępiałe zmysły. Sypialnie rozmieszczone w wielu miejscach pałacu ozdobił obrazami, rzeźbami o najbardziej rozwiązłych tematach i postaciach oraz zaopatrzył w księgi Elefantydy, aby nikomu w wykonywaniu jego czynności nie zabrakło wzoru do figury przez Tyberiusza zamówionej."

Taki miły wstęp do jego upodobań to pikuś przy tym c działo się dalej:

"Mianowicie jakoby miał nauczyć chłopców, pacholęta zaledwie, których nazywał rybkami, aby w czasie jego kąpieli krążyli mu między udami i nieznacznie podpływając podniecali go językiem lub ugryzieniem. Również jakoby kazał przykładać sobie do członka męskiego lub do brodawki piersiowej nieco starsze niemowlęta, jednak nie odstawione jeszcze od piersi."

Tak więc,nasz Tyberiusz miał skłonności homoseksualne i raczej na pewno był pedofilem.
Jeśli idzie o jego skłonności homoseksualne kolejny fragment zdaje sie to potwierdzić:

"Opowiadają, że kiedyś w czasie składania ofiar zachwycony urodą sługi podającego mu skrzyneczkę z kadzidłem nie mógł powstrzymać swej żądzy i natychmiast, prawie z końcem obrzędu religijnego, w tymże miejscu uprowadził go na bok i spełnił akt fizyczny z nim oraz z jego bratem fletnistą."

Podadto Tacyt(kolejny kronikarz)wspominał o jego sadyzmie(który przejawiał się w prześladowaniach politycznych i okrutnych karach).U Swetoniusza znajdziemy jeszcze więcej smaczków na ten temat,jakby to że lubił zrzucać ze skał do morza młodych chłopców...
Reasumując,był on sadystą,pedofilem i być może hmoseksualistą(choć znane są jego relacje z kobietami).
Sam cesarz żył długo,a jego śmierć jak głosiły plotki odbyła się z czyjąś pomocą.Miał on bowiem być uduszony poduszką.Jego następcą okazał się Kaligula, w Rzymianie mysleli,że po okresie rządów dewianta nadejdą spokojne czasy...Wkrótce okazało się,jak bardzo się pomylili.Do następnego odcinka!

Przy pisaniu tekstu wspomogłem się:
Gajus Swetonius Trankwillus,Żywoty cezarów.,Wrocław 1969
Alexander Demandt,Prywatne życie cesarzy rzymskich,Gdynia 1997
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 7 lata 4 miesiąc temu #16

  • tomek_chłopczyk
  • tomek_chłopczyk Avatar
  • Offline
  • Platinum
  • Posty: 550
  • Otrzymane podziękowania: 150
  • Oklaski: 19
Nie wiem czy w odpowiednim wątku poruszam tą sprawę. W czasie wojny hitlerowcy kierowali również kobiety w roli strażniczek (tzw. Aufseherin) w obozach koncentracyjnych - z tego co wiem tylko do pilnowania więźniarek-kobiet. W obozie Rawensbruck szkolono kandydatki, od których wymagano wykazania się okrucieństwem i tylko takie mogły zostać strażniczkami. Ciekawi mnie motywacja tych kobiet. Czy był to sposób aby mieć w miarę lekkie "zajęcie" w czasie wojny, dobry zarobek. Czy też była to motywacja innego typu - możliwość zaspokojenia swych sadystycznych skłonności na bezbronnych. Oczywiście te najbardziej znane typu Maria Mandl czy Dorothea Binz, których każdy dzień służby w obozie był zbrodniczym wyżywaniem się z własnej inicjatywy na pewno robiły to z wrodzonego sadyzmu. Ale czy wszystkie kierowały się takimi pobudkami
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 6 lata 8 miesiąc temu #17

  • zwykły
  • zwykły Avatar
  • Offline
  • Gold
  • Posty: 309
  • Otrzymane podziękowania: 32
  • Oklaski: 2
tomek_chłopczyk napisał(a):
Nie wiem czy w odpowiednim wątku poruszam tą sprawę. W czasie wojny hitlerowcy kierowali również kobiety w roli strażniczek (tzw. Aufseherin) w obozach koncentracyjnych - z tego co wiem tylko do pilnowania więźniarek-kobiet. W obozie Rawensbruck szkolono kandydatki, od których wymagano wykazania się okrucieństwem i tylko takie mogły zostać strażniczkami. Ciekawi mnie motywacja tych kobiet. Czy był to sposób aby mieć w miarę lekkie "zajęcie" w czasie wojny, dobry zarobek. Czy też była to motywacja innego typu - możliwość zaspokojenia swych sadystycznych skłonności na bezbronnych. Oczywiście te najbardziej znane typu Maria Mandl czy Dorothea Binz, których każdy dzień służby w obozie był zbrodniczym wyżywaniem się z własnej inicjatywy na pewno robiły to z wrodzonego sadyzmu. Ale czy wszystkie kierowały się takimi pobudkami

Do służby w oddziałach pomocniczych SS-Aufseherin zachęcano oferując stabilną, dobrze płatną pracę i stosunkowo dobrą emeryturę. Płaca w rzeczywistości oscylowała wokół 100 marek i była porównywalna z tymi oferowanymi w przemyśle na stanowisku robotnicy. Decydowało przede wszystkim bezpieczeństwo socjalne a także możliwość zrobienia kariery w administracji na okupowanych terytoriach. Nie bez znaczenia jest również fakt iż oferowano "łatwą" pracę w której można było wykazać się dla III Rzeszy
Do służby zgłaszały się na ogół miejscowe kobiety, młode (21-45l.), posiadające zwykle słabe wykształcenie.
Ograniczanie motywacji tych kobiet tylko do socjalu jest jednak pewnym uproszczeniem.

Większość strażniczek urodziła się w latach dwudziestych XXw. a więc były przepojone ideologią nazistowską. Te młode kobiety święcie były przekonane do realizacji misji oczyszczenia narodowosocjalistycznych Niemiec z elementów niepożądanych.

Co powodowało, że te kobiety stawały się jednak aż tak okrutne?:

- Ideologia, wiara w nauczanie Hitlera. W końcu w ich przekonaniu więźniowie obozów to byli podludzie a w najlepszym razie przedstawiciele niższej rasy. Przeświadczenie ogromnej rzeszy niemieckich żołnierzy o wyższości cywilizacyjnej Niemiec i przekonanie o tym, że niosą kaganek cywilizacji (jakby to nie brzmiało) było ważnym przyczynkiem do ogromnych sukcesów militarnych Niemiec.

- Selekcja, szkolenie. Wybierano kobiety o pewnych predyspozycjach, które następnie szkolono w fanatyzmie, agresji do więźniów, posłuszeństwie do przełożonych.

- Efekt tzw. eksperymentu Zimbardo: pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_wi%C4%99zienny
Efekt Zimbardo miał także miejsce w obozach III Rzeszy. Strażnicy i Aufseherin szybko zaczynali nadgorliwie utożsamiać się ze swą rolą.

- Efekt Lucyfera, w psychologii takie zjawisko jest wyróżniane poprzez analogie do upadku archanioła Lucyfera, który stał się szatanem. Wg. tej teorii w odpowiednich warunkach środowiskowych każdy człowiek z dobrego może stać się skrajnie zły.

- Rywalizacja o względy mężczyzn. Wydaje się to prozaiczne ale te młode kobiety żyjące w shierachizowanym, silnie zmaskulinizowanym, brutalnym środowisku walczyły w ten sposób o względy mężczyzn, też przecież okrutnych. Wyróżnienie się okrucieństwem był więc sposobem na życie, karierę, możliwości założenia rodziny ze znajdującym się wysoko w hierachii SS mężczyzną.

- Najsłynniejsze z Aufseherin były nie tylko władczymi sadystkami ale osobami o osobowości psychopatycznej. Jak inaczej określić np. Hermine Braunsteiner, z obozu w Majdanku, która nazywana była "Kobyłą" gdyż dosłownie zadeptała wiele kobiet? Lub Irme Grese z Auschwitz? Do obozowej służby przyjęła się mając niecałe 19 lat. Biła dla przyjemności, zamiast regulaminowego skórzanego pejcza posługiwała się wykonanym ze stali, celofanu i pereł. Więźniarki kopała, szczuła psem, strzelała. Rodzącym kobietom wiązała nogi przyglądając się efektom. Była kochanką dr Mengele (pomagała przy selekcjach), Josefa Kramera i Marii Mandl. Powieszona 13 grudnia 1945r. w Wlk. Brytanii. Większość Aufseherin uniknęła jednak takiego losu.
Postawy ludzi w sytuacjach ekstremalnych, w trakcie wojny to temat rzeka, na swój sposób jednak niezwykle ciekawy. Jak środowisko potrafi zmienić ludzką psychikę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 6 lata 8 miesiąc temu #18

  • tomek_chłopczyk
  • tomek_chłopczyk Avatar
  • Offline
  • Platinum
  • Posty: 550
  • Otrzymane podziękowania: 150
  • Oklaski: 19
Ładnie to opisałeś - i zgodzę się że selekcjonowane były do służby owe Aufseherin biorąc pod uwagę również cechy psychopatyczne. Co jednak sugerujesz że większość tych strażniczek uniknęła po wojnie skazania na śmierć, oczywiście biorąc pod uwagę te wyróżniające się bezwzględnością. Z tego co mi wiadomo wielu zbrodniarzy hitlerowskich w tym również będących na wysokich stanowiskach uniknęło odpowiedzialności za swe zbrodnie lub zostali potraktowani łagodnie, względnie nie wydawani krajom, które domagały się ich ekstradycji (w tym Polsce powojennej). Ale co do załóg obozów koncentracyjnych to tacy ludzie (w tym strażniczki Aufeseherin) na żadną pobłażliwość nie mogli liczyć i tu zdecydowanie władze alianckie się z takimi nie cackały, większość tych najgorszych oprawców z załóg obozowych po schwytaniu zostało straconych czy to przed sądami państw zachodnich czy też po ekstradycji. Powiedziałbym, że powojenna, światowa opinia publiczna szczególnie na bezwzględne skazanie oprawców obozowych była uwrażliwiona nawet bardziej niż na osoby z kierowniczych stanowisk gubernatorów, Wehrmachtu czy SS.
Co do tych strażniczek obozowych to mam nadzieję, że żadna z osób dominujących w klimatach bdsm nie będzie czerpać inspiracji z ich postępowania, ani nikt z uległych nie będzie szukał wśród nich wzoru jaką powinna być kobieta dominująca. My wiemy, że bdsm to sfera dobrowolnej zabawy z obu stron, a nie wykorzystywanie stanowiska do wyżywania się na bezbronnych. Już kiedyś jedna z kobiet dominujących, komercyjnych mi powiedziała, że mogłaby w czasie wojny być strażniczką w obozie, gdy z ciekawości zadałem jej to pytanie i strasznie mnie to do niej zniesmaczyło
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 6 lata 8 miesiąc temu #19

  • zwykły
  • zwykły Avatar
  • Offline
  • Gold
  • Posty: 309
  • Otrzymane podziękowania: 32
  • Oklaski: 2
Ładnie to opisałeś - i zgodzę się że selekcjonowane były do służby owe Aufseherin biorąc pod uwagę również cechy psychopatyczne.

Dzięki za dobre słowo.
Aufseherin stawały przed komisją lekarską, musiały być zdrowe fizycznie i psychicznie. Niemcy przykładali do tego, przynajmniej nie pod koniec wojny, sporą wagę. Bardziej chodziło tu o predyspozycje, które umożliwiłyby poddanie się surowej dyscyplinie i szkoleniu.
Mechanizm okrucieństwa w obozach III Rzeszy opisał w "Psychopatologii władzy" prof. Antoni Kępiński, psychiatra z Uniwersytetu Jagielońskiego, więzień obozu koncentracyjnego Miranda de Ebro (w ogóle jego wojenna biografia jest ciekawa), po wojnie terapeuta więźniów KL Auschwiz. Otóż wg. Kępińskiego, który zaobserwował ogromną automatyzacje stosowania przemocy i wycofanie emocjonalne strażników następuje to na skutek pewnych zjawisk neurologicznych.
W podejmowaniu decyzji biorą udział tzw.kwanty decyzji, które tworzą zespoły. Im zespół jest większy tym decyzja ważniejsza w hierarchi decyzji. Ale poprzez powtarzanie pewnych decyzji, zespoły kwantów stają się coraz mniejsze.
Tak więc jeśli pewne sytuacje będą się ciągle powtarzać to ich wykonanie stanie się podświadome. Np. aufseherin biły więźniów niejako "z automatu" nie przekładając do tego zbytniej wagi.

Ten mechanizm wykorzystywało (być może nie do końca świadomie) SS w szkoleniach wartowników i aufseherin.
Kandydatka nie musiała mieć cech psychopatycznych aby stać się notoryczną sadystką.
Ponadto aufseherin także podlegały dyscyplinie. Np. za szczególną pobłażliwość wobec więźniów było 25 batów. Był przypadki, że aufseherin nie wytrzymywały presji i popełniały samobójstwa.

Z kolei dr Zimbardo w swych badaniach doszedł do konkluzji iż każda kobieta której zapewni się w tych samych warunkach anonimowość stanie się równie okrutna jak mężczyzna. A aufseherin były anonimowe i tak też się czuły. Rzesza miała być 1000-letnia.



Co jednak sugerujesz że większość tych strażniczek uniknęła po wojnie skazania na śmierć, oczywiście biorąc pod uwagę te wyróżniające się bezwzględnością.

To nawet nie sugestia ale raczej stwierdzenie faktu. Wikipedia podaje, że z obozów z terenu Polski ustalono personalia ok 1000 SS-aufseherine, ja spotkałem się z liczbą 3700 a odbyły się 24 procesy. Większość nie poniosła kary.
"Kobyła z Majdanku" o której napisałem została oskarżona o współudział w morderstwie 1000osób, zabójstwie 80 tyś i podżeganiu do zabójstwa 102 dzieci i skazana na dożywocie dopiero w 1981r., wyszła na wolność w 1996r. Za zbrodnie ludobójstwa odsiedziała 15 lat.
.
Tutaj link do ciekawego artykułu opisującego Irmę Grese, Hermine Braunsteiner ,Ilse Koch:
www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/bicze-hitlera/

Taki mały cytat z powyższego artykułu:"W rezultacie prawdopodobnie mniej niż 10 proc. aufzejerek stanęło przed sądem. „Wśród niektórych badaczy historii panuje tendencja do patrzenia na strażniczki nie jak na zbrodniarki, ale jak na psychologiczne ofiary wojny. "

W świetle badań Zimbardo i Kępińskiego aufseherin były takimi samymi ofiarami jak cały pozostały "męski" aparat przemocy i powinny ponosić pełną odpowiedzialność.



Co do tych strażniczek obozowych to mam nadzieję, że żadna z osób dominujących w klimatach bdsm nie będzie czerpać inspiracji z ich postępowania, ani nikt z uległych nie będzie szukał wśród nich wzoru jaką powinna być kobieta dominująca. My wiemy, że bdsm to sfera dobrowolnej zabawy z obu stron, a nie wykorzystywanie stanowiska do wyżywania się na bezbronnych. Już kiedyś jedna z kobiet dominujących, komercyjnych mi powiedziała, że mogłaby w czasie wojny być strażniczką w obozie, gdy z ciekawości zadałem jej to pytanie i strasznie mnie to do niej zniesmaczyło

Być może owa domina której zadałeś to pytanie rzeczywiście się by sprawdziła w tamtych warunkach ale większość z nas nie wie jak zachowałoby się w sytuacji ekstremalnej, a taką była wojna czy służba w obozie.
Oczywiście bdsm to gra za obopólną zgodą dwóch stron. I co do tego nie ma wątpliwości, a nikt o zrównoważonej psychice nie będzie postępował tak jak aufseherin.

Ale czy tego chcemy czy nie wiele elementów jest wspólnych: regulaminowym wyposażeniem aufseherin był pejcz lub bat a kara chłosty polegała min: na przywiązaniu więźnia do drewnianego kozła.
To rekonstrukcja umundurowania aufseherien:
commons.wikimedia.org/wiki/SS-Aufseherin
Czyż bat lub pejcz to nie "obowiązkowe" wyposażenie każdej szanującej się Dominy? ;)

Dla mnie odwoływanie się do symboliki SS w bdsm jest oczywiście niedopuszczalne, to organizacja uznana za zbrodniczą.
Ale klimatyczna sesja w stylu Frau Ofizer może być bardzo ciekawa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 6 lata 8 miesiąc temu #20

  • tomek_chłopczyk
  • tomek_chłopczyk Avatar
  • Offline
  • Platinum
  • Posty: 550
  • Otrzymane podziękowania: 150
  • Oklaski: 19
Widzę, że Ciebie ta tematyka dotycząca strażniczek Aufseherin bardzo interesuje jak podajesz tu informacje o badaniach naukowych psychologów nad ich postępowaniem. Mnie to tylko ogólnie interesowało wykorzystywanie sadystycznych skłonności w czasie wojny i okupacji.
Ale jestem przeciwny aby w przeprowadzaniu sesji między dominami a uległymi odgrywać scenariusze z życia obozowego podczas drugiej wojny światowej. Takie odgrywane sceny przez miłośników bdsm świadczyłyby o braku szacunku dla ofiar i braku pamięci o ich cierpieniu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Dominacja i uległość przez wieki.... 6 lata 8 miesiąc temu #21

  • zwykły
  • zwykły Avatar
  • Offline
  • Gold
  • Posty: 309
  • Otrzymane podziękowania: 32
  • Oklaski: 2
Chciałbym abyśmy się dobrze rozumieli...interesuje się historią a zwłaszcza historią wojskowości ale nad tematem aufseherin jakoś szczególnie się nie pochylam. Poruszyłeś konkretny temat który starałem się merytorycznie rozwinąć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Zasilane przez Forum Kunena